27.03.2017
<< wstecz


Andrzej Zygmunt Rola - Stężycki
 

          Postać Jakuba Kubickiego jednego z największych ludzi epoki, oficera i architekta, powraca co czas jakiś na łamy pism historycznych.
         Wydawałoby się, że to postać znana i w jego biogramie nie powinno być żadnych białych plam. Nie powinno, a jednak…
         Urodził się w 1758 roku w Warszawie, w jednej z rodzin mieszczańskich. Odebrał staranne wykształcenie kierunkowe, odbył praktyki zawodowe u S. B. Zuga, D. Merliniego i we Włoszech, skierowany tam przez króla Stanisława Augusta Poniatowskiego na trzyletnie stypendium.. Był bardzo utalentowanym architektem i autorem wielu do dziś zachowanych budowli sakralnych i rezydencjonalnych, spośród których wymienić należy: pałac Badenich w Bejscach – 1802, pałac Morstinów w Pławowicach – 1805, pałac Ostrowskich w Młochowie – 1806, pałace w Helenowie, Nadzowie, Białaczowie i Witkowicach. Przebudował otoczenie Zamku Królewskiego („Arkady Kubickiego”) i niektóre jego wnętrza, Łazienki, fragmenty warszawskiej Pragi i Belweder. Także elementy architektoniczne wielu miast, w tym i w Kozienicach.
         Dokonał przebudowy zameczku w Radziejowicach, kościoła i klasztoru pojezuicko – pobazyliańskiego w Krzemieńcu i pałacu w Sterdyni. Wzniósł także kościoł w Nadarznie – 1805, kościół w Pruszynie – 1807 – 1812 i rogatki w Warszawie. Był także autorem projektu niewybudowanej wówczas świątyni Opatrzności, którą obecnie wznosi się w Warszawie. Jego działa cechuje klasycyzm, przy czym kolejne jego projekty dotykają już stylu empire.
         Za swoją działalność w dniu 11.XI.1790 Kubicki został nobilitowany, otrzymując herb Kolumna Skrzydlasta, a w tym czasie był podporucznikiem chorągwi Laski Wielkiej Koronnej.
         Był aktywnym członkiem Komisjii Porządkowej Księstwa Mazowieckiego, Sądu Kryminalnego i Komisariatu Wojskowego w Departamencie Uzbrojenia. Organizował produkcję uzbrojenia, przy równoczesnym nadzorze budowlanym i pracach projektowych. Wielce aktywny w czasie Powstania Kościuszkowskiego. Z własnych środków wpłacił zaliczkę do cechu ślusarzy w Warszawie, na podjęcie produkcji uzbrojenia. W tym też czasie – w 1794 roku – awansował do stopnia majora artylerii.
         To tylko nieliczne jego dzieła. Niesposób wymienić w tym krótkim szkicu wszystkie jego dokonania. Trudno byłoby też wskazać tu jego konkurenta. Był człowiekiem cenionym i wielce pracowitym. W roku 1806 mianowano go budowniczym rządowym w Ministerium Spraw Wewnętrznych, a wkrótce potem architektem generalnym, po czym w roku 1818 awansował na stanowisko Intendenta Generalnego Budowli Korony, które to piastował do 1831 roku.
         W wyniku licznych dokonań, w 1815 roku został przybranym członkiem Towarzystwa Królewskiego Przyjaciół Nauk w Warszawie i członkiem loży masońskiej.
         Jednak to nie biografia jest tematem niniejszych rozważań. Przytoczona została gwoli zarysowania postaci.
         Kubicki - po przejściu na emeryturę - osiadł wraz z rodziną w zakupionych w roku 1832 dobrach Wilków w Grójeckiem, które już od lat wielu dzierżawił. Nie cieszył się nimi długo, bo…zmarł tam rok później w dniu 13.VI.1833 roku. Pochowano go – tak przynajmniej twierdzą mieszkańcy Wilkowa – na miejscowym cmentarzu parafialnym, w odnowionym w roku 2009 grobowcu, na którym wznosi się zwieńczona urną kolumna.
         Spoczął więc Kubicki na wieki i możnaby o tym więcej nie mówić, gdyby nie...ano właśnie.
         Kubicki był jednym z największych ludzi epoki, przynajmniej w zakresie swojej profesji. Wiele jego dzieł i projektów do dziś zachwyt wzbudza. Z tego też więc powodu biogram jego powinien być dobrze opracowany. Powinien, ale…wiele spraw z jego życia do dziś stanowi zagadkę. I nie chodzi w tym przypadku o sprawy złożone i problemowo skomplikowane. Szkopuł w tym, że ową tajemnicę stanowią sprawy istotne dla biografii, ale z gruntu proste. Dlaczego? Ano w myśl choćby słynnego porzekadła, że… „najciemniej jest pod latarnią”.
         Zagadka pierwsza.
         Marek Kwiatkowski, autor noty biograficznej w „Słowniku Biograficznym” napisał o Kubickim: „Pochowany w Warszawie, w katakumbach na Powązkach”.
         No więc gdzie właściwie spoczywa Kubicki? Zbyt poważna to i znana persona, aby można było dowolnie rzecz interpretować. W każdym razie ów zapis niepokoi. Nie zachowały się jakiekolwiek opisy pochówku Kubickiego w Warszawie, natomiast w Wilkowie jego grobowiec góruje nad okolicą. Transport zwłok w owym czasie wzbudziłby sensację. Proces ekshumacyjny także zachowałby się w pamięci mieszkańców, zaś zbiurokratyzowani wówczas urzędnicy, ślad jakiś by pozostawili.
         Historyk musi opierać się na źródłach. Jeśli tak, to z jakiego pochodzi owa wzmianka o warszawskim pochówku? Czasem wystarczy jedna – choćby przypadkowa - nieścisłość w relacji, aby wprowadzić w życie wiele lat funkcjonującą niepewność. Sprawa pochówku Jakuba Kubickiego do dziś pozostaje tajemnicą.
         Zagadka druga.
         Równie tajemniczą jest sprawa nazwiska jego żony Anny. W akcie mażeństwa zapisane jest ono w formie: Pletyng, które to dziś już w Polsce nie funkcjonuje. Nazwisko jest dobrem osobistym każdego człowieka i jako takie prawem chronione. W czasch nieco wcześniejszych, może do tego nie przywiązywania takiego jak dziś znaczenia. Może, ale w odniesieniu do rodzin innego stanu. Nazwisko żony człowieka na tak eksponowanym stanowisku i do tego świeżo nobilitowanego, było na cenzurowanym i…sam Kubicki musiał być na wszelkie tego typu zapisy uczulony. A tu proszę, w jednym z dokumentów nazwisko jego żony zapisano w formie …Bletyng, w innym zaś: Pletyn. W kolejnym: Pleting!
         Oczywiście można by te różnice wpisać na karb nieuctwa mało gramotnych wówczas administratorów parafialnych - będących urzędnikami stanu cywilnego - a którzy zapisów dokonywali opierając się na fonetyce, czyli tak jak je słyszeli. Można, ale dokumenty te przecież podpisywał sam Kubicki. Czyżby więc owych ewidentnych błędów nie dostrzegał, czy też on sam – w co wątpić należy – gramotnym wielce nie był?
         Pomyłki w zapisie nazwisk, zdarzały się niegdyś dość często. Zwłaszcza przy transformacji dokonywanej później w językach zaborców. Jednak w czasie tworzenia omawianych tu dokumentów, językiem urzędowym był jeszcze język polski.
         Ponieważ wszystkie wyżej wymienione formy nazwiska dziś już nie funkcjonują, trudno ustalić formę prawidłową. Wydaje się, że powinna nią być: Pletyng, ale….?
         Zagadka trzecia.
         W jednym z opisów dóbr Machnatka, w znakomitym poniekąd artykule autorstwa Waldemara Baraniewskiego i Tadeusza S. Jaroszewskiegopt: „Mało znany”, opublikowanym w numerze 4 „Spotkań z Zabytkami”, w kwietniu 1995, na str. 22 – 23 zawarta jest informacja, że w roku 1890 żoną ówczesnego właściciela Machnatki - Władysława Pszczółkowskiego – była…wnuczka Jakuba Kubickiego - dziedzica Wilkowa - Ewa Kubicka.
         Może i owa dziedziczka Machnatki wywodziła się z Kubickich, ale…nie mogła być wnuczką Jakuba, bo…Jakub Kubicki miał tylko trzy córki: Helenę – ur. 1784 - zamężną Świętorzecka, Józefę – ur. 1787 – ta zmarła w roku 1812 będąc niezamężną i Izabellę zamężną Czerkaska – ur. 1791 - zmarłą bezdzietnie. Jedynym potomkiem tej rodziny była Anna Świętorzecka, córka Heleny, która – nomen omen – wyszła też za… Świętorzeckiego.
         Nie istniał więc żaden syn Jakuba, który mógłby pozostawić po sobie córkę noszącą rodowe nazwisko!
         Co prawda dość długo utrzymywano, że drugim dzieckiem Jakuba był…Józef, ale ujawniony w księgach metrykalnych akt zgonu spisany w I Cyrkule gminy warszawskiej w dniu 18.IV.1812 ujawnia zejście…Józefy, panny żyjącej lat 25, miesiąc jeden i dni dwanaście! Fakt ten ostatecznie rozwiał wątpliwości związane z istnieniem syna Kubickiego.
         Z jakich więc Kubickich wywodziła się owa Ewa Pszczółkowska? Musiała wywodzić się z okolicy, bowiem tradycja rodzinna kojarzy ją z Jakubem i Wilkowem. A może tylko dlatego, że…Kubicki z Wilkowa to spośród Kubickich persona najbardziej znana?
         Zagadka czwarta.
         Jakub Kubicki miał brata Macieja. To fakt niepodważalny, bowiem obaj bracia – oficerowie – razem zostali w roku 1790 nobilitowani.
         Problem zaczyna się już w chwili urodzenia. Wszelkie wzmianki o dacie urodzenia Jakuba, informują, że urodził się w 1758 roku w Warszawie. Odnośnie Macieja sprawa ma się źle. Jedne źródła podają, że urodził się w roku…1758, a więc w roku urodzenia brata Jakuba, drugie zaś, że…w roku 1767. Drobiazg, jedynie dziewięć lat różnicy!
         Oczywiście nie można wykluczyć, że bracia byli…bliźnętami! Nawet i tego, że mogli urodzić się w tym samym roku z rozbieżnością w miesiącach. Życie przedziwnie ich splata. Wzmianki pisemne informują równocześnie o dokonaniach obydwóch, przy czym – w sprawach wojskowych – rzadko kiedy wiadomo o kogo chodzi.
         O ile sukcesy w zakresie architektury odnoszą się tylko do Jakuba, to już sprawy wojskowe są w publikacjach pogmatwane. Tak bardzo, że …nie znana jest data zgonu Macieja. Tak samo jak Jakub był wielce się dla sprawy Insurekcji załużonym. Był mieszkańcem Warszawy i osobą też znaną. Nie mógł tak zejść zupełnie osamotniony i bez wiedzy innych. Jako oficer w stopniu majora był przecież na żołdzie konkretnej jednostki, a jednak… tę samą datę awansu na ten sam stopień, przypisano i…Jakubowi! Do dziś nie jest ten problem jednoznacznie rozwiązany. Jakie więc faktycznie stopnie wojskowe posiadali bracia Kubiccy?
         A może to właśnie Macieja Kubickiego pochowano na warszawskich Powązkach i stąd to całe zamieszanie?
         Niedobrze – jak widać – być w rodzinie utalentowanym rodzeństwem o takich samych zainteresowaniach i działaniach prowadzonych na tym samym terenie. Gorzej, jeśli przekłada się to na politykę.
         Zagadka piąta.
         W dniu 16.IX.1816 roku w Warszawie Maciej Kubicki spisał własnoręcznie testament, w którym – pomijając tu inne aspekty – zapisywał: „Dla Kubickiego Jakuba Generalnego Budowniczego w Królestwie Polskim oraz jego Famili złotych polskich osiemdziesiąt pięć tysięcy, tudzież moje ruchomości”. Jednym z wyznaczonych przez niego wykonawców testamentu, był…Jakub Kubicki.
         Sprawa testamentu ciągnęła się wieloma procesami jeszcze w drugiej połowie XIX wieku. I może można by zakończyć sprawę testamentu, gdyby nie to, że w jednym w jego punktów Maciej Kubicki zapisywał kwotę dwóch tysięcy złotych polskich …Loży Masońskiej „ ŚWIĄTYNIA IZIS”. Należy zwrócić uwagĘ na to, że jego brat Jakub Kubicki, był…w latach 1811 - 1812 członkiem honorowym tej loży.
         Zagadką jest tu sprawa przynależności braci Kubickich do loży masońskiej, pełnionych przez nich tam funkcji, ich relacji z kościołem katolickim i…pochodzenia tak wielkiej sumy wynikającej z testamentu, bowiem …Maciej Kubicki jako oficer i to ofiarnie wspierający z niezbyt wysokich dochodów oficerskich Powstanie Kościuszkowskie, kwotą tej wysokości raczej nie mógł dysponować. Może nie mogł, ale….
         Zagadka szósta.
         W roku 1795 po upadku Powstania Kościuszkowskiego i likwidacji korpusu, w którym służył Maciej Kubicki, znalazł on wówczas schronienie w majątku hrabiny Marianny z Mostowskich Przeździeckiej w Starej Miłosnej.
         W roku 1810 został kierownikiem fortyfikacji na Pradze, potem dowódcą batalionu saperów i komendantem – ostatnim – twierdzy w Serocku. Doceniając jego zasługi książę Józef Poniatowski wydał mu dobrą opinię i Maciej Kubicki odszedł z wojska w dniu 18.I.1813 roku. Odszedł i…od tego czasu nie ma o nim żadnej wiadomości. Nie ma też żadnej o jego życiu prywatnym. Nic nie wiadomo czy był żonaty, czy miał potomstwo…?
         Około roku 1800 Macxiej Kubicki wszczął proces oskarżając hrabinę o…zagarnięcie zdeponowanego u nie jego mienia w wysokości…200 000 złotych!
         Hrabina Przeździecka oczywiście zaprzeczała, sugerując, ze to sam Maciej Kubicki stacjonując w je domu miał możliwość wejść w posiadanie jej wizytówki, na którj mógł własnoręcznie rewers napisać. Sprawa toczyła się w kilku instancjach, wyroki ferowano na kozryśc raz jednej, a raz drugiej strony i…hrabina zmarła. Sukcesorzy hrabiny przejęli sprawę, którzy procesowali się do 1845 roku.
         Sprawę przejął Jakub Kubicki, bo był przecież spadkobiercą brata. Po śmierci Jakuba – w roku 1933 – i jego sekundanta – krewnego Zenina Kubickiego w tym samym roku – proces przejęli spadkobiercy tego ostatniego, a głównie jego syn Adam. Ten sprawę w 1845 roku przegrał.
         Koszty tego procesu przekroczyły znacznie kwotę sporną, ale czego się nie robi dla dowiedzenia racji? Potomkowie Kubickich byli tak zacietrzewieni w sprawie, że jeszcze w 1846 roku zabiegali w Krzemieńcu o wznowienie procesu. Tam bowiem otrzymali poświadczenie o prawie do spadku od Marszałka Szlachty Powiatu Krzemienieckiego. Dodać należy, że sekundant Jakuba – Zenon Kubicki, bratanek – mieszkał na Wołyniu, stąd przynależność terytorialna strony.
         Tak więc Kubiccy procesu nie wygrali i pieniędzy – trudno określić czy należnych – nie pozyskali. Należeli jednak do pokolenia, które „pasjami” lubiło się procesować. Taki proces to jedna z form ówczesnej reklamy medialnej. Kubickim się udało.
         Nierozwiązanym pozostaje to, skąd Maciej Kubicki dysponował tak wielką kwotą i czy faktycznie ją posiadał? Dlaczego proces Kubiccy przegrali, mimo szacunku i posiadanych kontaktów, w tym u samego króla jegomości?
         Coś w tym jednak być musiało…
         A tak a`propos. Podobno w wilkowskim grobie Kubickiego, spoczywają zwłoki jeszcze dwóch osób. Kim są, która z tych trzech - i czy ogóle – stanowi szczątki genialnego architekta?