26.07.2017
<< wstecz
Andrzej Zygmunt Rola - Stężycki

Mała Wieś – to miejscowość położona w gminie i parafii Belsk, w powiecie grójeckim, województwa mazowieckiego.
         Pierwsze informacje o wsi pochodzą z II połowy XVI wieku, kiedy to w roku 1576 wzmiankowano ją pod nazwą Belsko Małe. Potem – od roku 1792 do 1885 - używano zamiennie pisowni: Maławieś i Mała Wieś, ustalając wreszcie w 1921 roku jej formę współcześnie używaną. Mimo to i tak nawet w początkach wieku XX forma Maławieś, rzadką nie był.
         Wg informacji Towarzystwa Ziemskiego Kredytowego - z roku 1827 - dobra małowiejskie składały się „ z rezydencyi małowiejskiej, folwarków Belsk, Stara Wieś, Rosochów, Jeziory i nomenklatury Niedołek”.
 Ówczesna powierzchnia tych dóbr wynosiła 3936 mórg polskich. Ponadto do klucza małowiejskiego przynależały także części wsi Wola Staromiejska, Bodzew i dzierżawa Łęczeszyce.
         W roku 1930 majątek ten składał się z dóbr w Belsku Dużym o pow. 414 ha, Golianach – 176 ha, Jeziorze – 380 ha, Łęczeszycach – 1024 ha, Starej Wsi – 548 i Małej Wsi 782 ha. Łączna powierzchnia klucza małowiejskiego wynosiła 3324 ha. Ówczesnym jego właścicielem był Zdzisław książę Lubomirski, syn Tadeusza.
         Dobra te od wieku XVI stanowiły własność szlacheckiej rodziny Zbierzchowskich herbu Grzymała III. Przedstawiciele tej rodziny – wywodzącej się z ziemi łomżyńskiej – migrowali, osiadając w różnych regionach rozległej wówczas Rzeczypospolitej. Dotarli i w Grójeckie. Zbierzchowscy byli posesjonatami części Belska Dużego i wsi okolicznych. Dziedzic tego majątku - Zygmunt Zbierchowski (pierwotna forma nazwiska) – chorąży łomżyński w 1676, potem podkomorzy 1690 – ożeniony z Anną Babeczką - był także porucznikiem w chorągwi husarskiej Dymitra ks. Wiśniowieckiego, hetmana koronnego. Uczestniczył z sukcesem w wiktorii wiedeńskiej w roku 1683, bił się w roku 1687 pod Kamieńcem Podolskim, a przede wszystkim był wielkim donatorem klasztoru OO Karmelitów w Lipiu i fundatorem wielu darowizn dla obrazu Matki Boskiej Lewiczyńskiej. Karierę polityczną i wojskową zakończył jako Marszałek Komisji Lwowskiej.
         Dobra Zbierzchowskich przynależały do rzymsko – katolickiej parafii w Lewiczynie pw. śś. Biskupów Wojciecha i Marcina, z części której to potem wyodrębniono parafię w Belsku Dużym, za sprawą kolejnych właścicieli małomiejskiego majątku – Walickich herbu Łada.
         Mała Wieś w tym czasie była tylko niewielkim zaściankiem z przyległościami. Dobra te nabył w początkach wieku XVIII stronnik króla Stanisława Augusta Poniatowskiego i jego ekonomiczny doradca – Bazyli Walicki, syn Aleksandra i Pudencjanny Czosnowskiej herbu Roch III.
         Waliccy to rodzina wywodząca się z Grójeckiego, której jedna tylko linia zabłysła nagle i równie szybko zgasła…
         Jak wynika z treści dokumentu wydanego w roku 1436: „Jan Starszy i Bolesław syn, książęta Mazowieccy, urodzonym Andrzejowi, Michałowi, Maciejowi i Michałowi braci rodzonym, dziedzicom na Koponie nadali i darowali wiecznymi czasy, dwadzieścia włók miary Chełmińskiej Waliska nazwane, przy granicach Latowicz, Piaseczna i Syrznia w powiecie Czerskim, któremi włokami, ciż bracia równo podzielili się” i treści kolejnego dokumentu wydanego w 1438 roku przez tegoż księcia Bolesława czyniącemu drugą donację: „Michałowi, Andrzejowi i Mikołajowi braciom rodzonym de Copona, na inne dwadzieścia włok miary Chełmińskiej Waliska zwane”.
         Od tego też czasu ci z Kopańskich - którzy pozostali na rodowych włościach pod Grójcem - dalej zwali się Kopańskimi, ci zaś objąwszy dobra Waliski pod Latowiczem, Walickimi zwać się poczęli.
         Historia zatoczyła więc koło i Waliccy po latach w grójeckie przybyli.
Ród Walickich przynależy do herbu Łada:
         „W polu czerwonym podkowa srebrna z zaćwieczonym na barku krzyżem kawalerskim złotym, po prawej stronie podkowy strzała opierzona srebrna na opak, po lewej takiż rosochacz żeleźcem w dół. W klejnocie nad hełmem w koronie połulew złoty ukoronowany, z mieczem w prawej łapie”.
            Z biegiem czasu dom Walickich rozpadł się na dwie główne linie, z których jedna pozostała w rawskiem, druga zaś przeniosła się na Litwę. Oczywiście mowa tu o dwóch głównych liniach, bowiem wiele mniejszych, a rozrodzonych migrowało po rozległych terenach ówczesnej Rzeczypospolitej, osiadając tam na stałe. Wielu też z Walickich do dziś mieszka na terenach dawnej ziemi czerskiej, min: w okolicach Konstancina - Jeziornej, Warszewic, Grójca czy Góry Kalwarii i w samej Warszawie, nie mając świadomości swych związków z tą ziemią i jej historią.
Nowy dziedzic Małej Wsi - wspomniany już Bazyli Walicki - ożenił się z Różą Nieborską herbu Lubicz - córką Michała, kasztelana płockiego i Teresy Kęckiej. Wykorzystując jej dobra posagowe, ulokował je na dobrach Mała Wieś i kilku przyległych doń folwarkach - min. w Łęczeszycach, które dzierżawił od OO Paulinów, tworząc klucz małowiejski. Sam posiadał ponadto majętności na Mazowszu, w radomskiem i w Galicji.
         Po zakupieniu Małej Wsi, tu właśnie – przed rokiem 1775 - Walicki zlokalizował centrum swoich dóbr, zamieszkując w dość obszernym, drewnianym dworze alkierzowym Zbierzchowskich, istniejącym w tym siedlisku od XVI wieku. Siedzibę rodzinną przeniósł niebawem do wybudowanego w latach 1780 – 1786 pięknego, klasycystycznego pałacu - zaprojektowanego przez znanego ówczesnego architekta Hilarego Szpilowskiego (1753 – 1827) - do którego wprowadzono się w dniu 3 lipca 1786 roku, o czym świadczy do dziś zachowana drewniana tabliczka z wyrytym tam napisem: „Anno Dni 1786. D. 3 Junij. Wprowadzenie do pałacu”, zakotwiczoną w przydrzwiowej wnęce za szkłem.
Początkowo budowla ta połączona była galeriami z czterema okazałymi pawilonami bocznymi. W początkach wieku XIX kolejny znany architekt Fryderyk Albert Lessel, dokonał przebudowy, oddzielając pawilony od trzonu głównego, czyniąc tym samym o wiele bardziej delikatny układ przestrzenny.
         Rezydencja ta – częściowo w czasie II Wojny Światowej zdewastowana – została gruntownie - w latach 1949 – 1950 i po 1960 - odrestaurowna, stając się ośrodkiem wypoczynkowym Urzędu Rady Ministrów.
         Pałac jest okazałym, piętrowym budynkiem, frontalnie podpartym czterokolumnowym portykiem, zwieńczonym tympanonem i attyką. Wnętrza zdobią freski ukazujące panoramę XVIII - wiecznej Warszawy, oraz temperowe malowidła alegoryczne i sceny z literatury klasycznej. Te ostatnie wykonane prawdopodobnie przez Jana Bogumiła Plerscha, nadwornego malarza króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Wyposażenia dopełniają kamienne kominki i posąg Diogenesa, autorstwa warszawskiego snycerza Józefa Mantzla, znanego z wielu prac w Natolinie i Wilanowie.
Całość założenia otaczał niegdyś piękny, szpalerowy i dość obszerny park francuski - zaprojektowany i urządzony w końcu XIX wieku przez Franciszka Szaniora, a który to około 1825 roku przekształcony został w stylu angielskim. Posadzone tam wspaniałe grupy często egzotycznych drzew, skrywały różne romantyczne budowle. Ostatnią jaka się ostała, jest kaplica grobowa.
         Północno – zachodnie otoczenie parku stanowi obszerny kompleks leśny zwany „Modrzewiną” - a to z racji przeważającego w drzewostanie modrzewia polskiego (larix polonica) – istniejący tam od wieków. Najstarsza jego cześć jest dziś prawnie chronionym rezerwatem.
         Działalność gospodarcza właścicieli, ich sytuacja materialna oraz pełnione urzędy spowodowały, iż mimo sąsiedniego, a nadrzędnego gospodarczo Belska Dużego, Mała Wieś stała się centrum klucza dóbr małowiejskich.
         Bazyli Walicki był również właścicielem miasta Mogielnica, które to otrzymał od sulejowskiego konwentu cystersów, w wyniku zamiany części swoich dóbr. Nie zapisał się dobrze w dziejach tego miasta. Przez lata procesował się z uciskanymi przez siebie mieszczanami, co doprowadziło do zastoju gospodarczego Mogielnicy.
Był człowiekiem wykształconym (ukończył studia w Paryżu) i bibliofilem, założycielem okazałej biblioteki w Małej Wsi. Wychowany patriotycznie – jak większość ówczesnych Sarmatów - służył Polsce jak umiał. Przechodząc kolejne stopnie obywatelskiej hierarchii w ówczesnej Rzeczypospolitej, został chorążym rawskim, by w końcu otrzymać godność wojewody rawskiego i stać się kawalerem Orderów Orła Białego i Św. Stanisława.
         Był to niezwykle przedsiębiorczy człowiek. Znakomity ekonomista i znawca zagadnień skarbowych. Położył wiele zasług dla Warszawy, zwłaszcza w zakresie jej urbanistycznego i ustawodawczego ustroju. Działania te przyniosły mu uznanie królewskiego dworu, za co też uhonorowany został wizytą samego króla w roku 1787. Królewską wizytę w Małej Wsi upamiętnia wmurowana sto lat później w niewielki kamień leżący przy parkowej alejce, mała, marmurowa płyta z wyrytym tam napisem: „Król Stanisław August odwiedzając Bazylego Walickiego odpoczywał na tym kamieniu w dniu 20 i 21 lipca 1787 roku”, zachowana po dzień dzisiejszy.
Bazyli Walicki był bowiem wielkim zwolennikiem Stanisława Augusta Poniatowskiego i jego doradcą. Był także entuzjastą dokonania reform Konstytucji 3 Maja. Mimo więc sarmackiego dziedzictwa, był postacią w miarę pozytywną, aczkolwiek z historycznego punktu widzenia, dość kontrowersyjną.    Ulica Waliców w Warszawie, to daleki ślad po niegdysiejszej jurydyce Walickich, wybudowana w znacznej części z cegieł pochodzących z cegielni w Łęczeszycach. Wojewoda umiał dbać o swoje interesy...
         Owa dbałość przekładała się nie tylko na dobra doczesne. Bazyli umiał patrzeć w przyszłość. Przez lata Mała Wieś należała do parafii lewiczyńskiej. Otóż – wg legendy - w bliżej niewyjaśnionych okolicznościach, w czasie kiedy to Walicki uczestniczył we mszy, miejscowi parobcy pobili dotkliwie jego poddanych. Zeźlony tym wojewoda - „na złość” jakby - postanowił wznieść kościół w Belsku powiadając przy tym, że „noga jego w lewiczyńskim kościele nie postanie”.
         Być tak mogło. Tyle mówi legenda. Walicki był człowiekiem raptownym, ale i konsekwentnym. Dbał też o prestiż i wizerunek rodziny. Niezależnie jednak od treści legendarnych wydarzeń, w roku 1776 z fundacji wojewody, rozpoczęto budowę świątyni w Belsku Dużym. Konsekracji dokonano w roku 1779, określając jej terytorium wynikłe z uszczuplonych parafii w Lewiczynie, Łęczeszycach i Jeziórce.          Wmurowana nad portalem w kościelnej kruchcie marmurowa tablica informuje, że kościół ten fundował w roku 1779 wojewoda rawski Bazyli Walicki, ostatni wojewoda rawski w I Rzeczypospolitej, twórca dóbr małowiejskich, ich donator i wielki miłośnik.
 Tak więc z nikomu prawie nieznanej, niewielkiej mieściny, awansował Belsk (Duży) na dużą wieś parafialną z małowiejskim, magnackim zapleczem. Powstała w przyszłości gmina w Belsku, była już tylko konsekwencją tych działań. 
Walicki zmarł w roku 1802, przedtem jednak pochował żonę i syna Kazimierza. Był pierwszym i ostatnim Walickim, który osiągnął tak wysoką pozycję społeczną.     
         Po śmierci wojewody dobra małowiejskie odziedziczył jego młodszy syn (starszy – Kazimierz, starosta grodzki sochaczewski, rotmistrz kawalerii narodowej – zmarł wcześniej)Józef - starosta mszczonowski. Był on ostatnim z rodu Ładziców Walickich na Mazowszu. Zawarł związek małżeński z Klementyną ze Skarbków Kozietulską herbu Abdank, urodzoną w 1783 roku, córką Antoniego - starosty będzińskiego - i Marianny Grotowskiej.
         Klementyna była wielką miłośniczką Małej Wsi. Wiele czyniła, by z tego miejsca uczynić centrum kultury i miejsce spotkań ludzi, dla których sprawy Rzeczypospolitej obojętne nie były. Zaczynała się epoka Napoleona. Walicka i jej bliscy ulegając urokowi polityki europejskiej cesarza, zostali wciągnięci w jej orbitę. Mała Wieś stała się rzeczywiście jednym z centrów patriotycznych i spotkań sympatyków polityki Napoleona zwłaszcza, kiedy to brat Walickiej - Jan Leon Hipolit Kozietulski - późniejszy pułkownik szwoleżerów, rozpoczął służbę przy imperatorze. Również jej warszawski salon intelektualno - polityczny - w rodzinnym pałacu przy ul. Bielańskiej - był przedłużeniem jakby Małej Wsi w czasie jej tam pobytu.
         Pałac małowiejski przez lata tętnił życiem, a nawet w chwilach żałoby i klęski bywał salonem i szpitalem. Klementyna Walicka jako mecenaska tych dóbr dbała o nie bezustannie. Po śmierci męża i brata, na początku lat dwudziestych rzuciła się w wir pracy, nie zapominając przy tym o przyjaciołach i ukochanej poezji. Sama przecież pisywała wiersze. Ona też w 1822 roku wystawiła na belskim cmentarzu parafialnym rzadkie na prowincji kolumbarium, w których pochowano wielu znakomitych ludzi związanych z małowiejskim dworem. Ufundowała też ratusz w Mogielnicy. Mimo to nie ustrzegła się kłopotów finansowych, czego dowodzi jej list do komornika obwodu warszawskiego z dnia 28.01.1819 roku, którego fragment niżej:
         „ Do W. Komornika Obw. Warszawskiego. Niżey podpisana odebrała w tych dniach Obwieszczenie WMości z Mogielnicy przesłane, z d. 15 Grudnia r. b. pod liczbą 204 w którym Propinacja w Mieście Mogielnicy up. Do odebrania jakoby zaległego podatku za rok 1812/13 w Kwocie zł.1763 gr. 3 - a odpowiadając na Wezwanie w Obwieszczeniu wyżey cytowanym ma honor oświadczyć iż nie przyznanie tego długu bo właśnie w roku 1813 oddała za rozkazem Władzy Rządowey wozu wraz z produktami do rządowych Magazynów Sumę zł 6403 – i Kwity na to złożone są w Komisyi Wojew. okazane i zarachowane zostały na Podatku z dóbr moich należące podaney tu cyfr w Roku przeszłym poczeniłam Moie tłumaczenie przed Urzędnikiem Skarbowym do tego wyznaczonym W. Boboszowskim i z Wszystkiego się usprawiedliwiłam – odwołując się zatem do tego - proszę WP. Komornika Obw. iżby me ( .....) i pobory wyjednał oraz przyjął zapewnienie Wysokiego Poważania Mego - W Warszawie d. 28 Stycznia 1819 ru. Kl. Walicka Właścicielka Dóbr Małey Wsi i przyległości.”
         Józef i Klementyna dochowali się czworga dzieci: Marianny ( 1801 – 1811), Aleksandra ( 1802 – 1831), Antoniego (1804 – 1811) i Józefy (1808 – 1880.
         Tymczasem nad Małą Wsią już pod koniec epoki napoleońskiej poczęły gromadzić się ciemne chmury, rozpoczynając jakby pasmo niepowodzeń. Pierwszy odszedł w roku 1802 wojewoda Bazyli Walicki. Następnie w roku 1811 ten ziemski padół opuściło dwoje ich dzieci: Marianna i Antoni. W 1821 roku pożegnał się ze światem brat Klementyny, pułkownik Jan Leon Hipolit Kozietulski i tuż zaraz po nim Józef Walicki, zaś w 1831 roku śmierć zabrała Aleksandra, trzecie dziecko Walickich, którego nie oszczędziła epidemia cholery. Świat Walickich odchodził w przeszłość. W 1858 roku umarł drugi mąż Klementyny - Piotr Wichliński, kasztelan i Dyrektor Komisji Rządowej Przychodów i Skarbu. Klementyna pożegnała się ze światem w roku 1862. Zbliżała się nowa epoka, w której prym wiedli potomkowie Walickich po kądzieli.
         Jedyny pozostały przy życiu potomek Walickich - urodzona w roku 1807 - Józefa - była ostatnią z tego rodu. Na niej w chwili zamążpójścia zamknęło się to wielkie nazwisko. Jej matka Klementyna przebywała już stale w Warszawie.
         W maju roku 1831 w Belsku, Józefa zawarła związek małżeński ze Stanisławem Rzewuskim -*24.06.1806 w Wiedniu, dymisjonowanym oficerem 1 kompanii lekkiej artylerii piechoty stacjonującej w Grójcu, historykiem, literatem i członkiem Towarzystwa Przyjaciół Nauk. Był synem Wacława – Emira Paszy - podróżnika, miłośnika Orientu i wielkiego patrioty. Ciężko chory na gruźlicę kurował się w Galicji. Zmarł jednak niebawem – zaledwie dwa miesiące po ślubie - w dniu 2 lipca 1831 roku w Krakowie, ulegając epidemii cholery. Pochowano go w kościele oo. Kapucynów. Pozostawił owdowiałą w wieku 23 lat Józefę.
         Po kilka latach, w 1834 roku Józefa zawarła kolejny związek małżeński, tym razem ze Zdzisławem Zamojskim, synem ordynata Stanisława. Pani Zamojska po matce przejęła szacunek do rodzinnego domu i wiele też dla niego zrobiła. Jej dziełem było wykonanie rozległych stawów i kanałów. Zbudowała również kaplicę, wyremontowała dom, znacznie upiększyła park i… położyła podwaliny pod gorzelnię w folwarku Stara Wieś. Zresztą Małą Wieś przedkładała nad rodowe pałace w Warszawie przy Bielańskiej i Foksal, czy mężowski w Wiedniu. Z małżeństwa tego urodziły się trzy córki: Maria urodzona w 1841 roku, Zofia - zamężna za Janem Tarnowskim i…jeszcze jedna, nie wzmiankowana w rodzinnych dokumentach.
         O tej ostatniej nic zgoła nie wiadomo. Marii dostała się w posagu Mała Wieś i ona też wyszła w 1863 roku w Dzikowie - majątku męża Zofii - za Jana Tadeusza księcia Lubomirskiego (1826 – 1908) herbu Szreniawa.
         Jan Tadeusz to była postać dużego kalibru. Wielki patriota i społecznik. Jako członek Rządu Narodowego w Powstaniu Styczniowym 1863 roku, został zesłany w głąb Rosji. Maria oczywiście podążyła za nim. Tam w Niżnym Nowogrodzie - gdzie przymusowo osiedli - urodził im się w roku 1865 syn Zdzisław.
         Do Małej Wsi powrócili w kilka miesięcy później. Wieś ponownie stała się centrum życia politycznego, naukowego i kulturalnego. Książę Lubomirski był naprawdę wielkim. Jego biografią obdzielić by można kilka osób.
         Był bibliofilem, historykiem, ekonomistą, edytorem, działaczem społecznym i erudytą. Zgromadził potężną bibliotekę, z której później korzystało wielu do czasów nam współczesnych. Jako historyk napisał wiele prac, min. „Księgę Ziemi Czerskiej”, jedno z fundamentalnych dzieł traktujących o pradziejach tej ziemi, oparte na nieznanych wówczas pracach źródłowych. Jako społecznik był jednym z założycieli Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego i Warszawskiego Towarzystwa Dobroczynności. Był twórcą wielu szkół, czytelni i bibliotek, redaktorem i wydawcą, w tym „Kodeksu Dyplomatycznego Księstwa Mazowieckiego”. Współorganizował Muzeum Przemysłu i Rolnictwa w Warszawie. Inicjator Towarzystwa Wkładowo - Zaliczkowego w Grójcu. Także z pobudek patriotycznych zakupił ruiny zamku w Iłży, które na własny koszt zabezpieczył, a dla ich bezpieczeństwa uposażył specjalne służby dozorujące. Zmarł w Warszawie, spoczywa w kościele pw. Św. Krzyża.
         Dobra małowiejskie odziedziczył syn Zdzisław(1865 – 1943), społecznik, polityk, członek Rady Regencyjnej i równie wielki – jak ojciec - patriota. Ten w związku z licznymi obowiązkami - w Małej Wsi przebywał przeważnie latem. Tu w - większości przypadków - gospodarowała samotnie Maria Lubomirska wraz z dziećmi, bowiem poza wspomnianym już Zdzisławem, było jeszcze pięcioro rodzeństwa: Jerzy (1866), Zofia - zamężna Czartoryska (1868 - 1950), Helena – zamężna Gawrońska (1870 – 1950), Jadwiga – zamężna Kwilecka (1876 – 1930) i Maria (1878 – 1923) – niezamężna.
         Zdzisław Lubomirski w 1893 roku ożenił się z Marią Branicką, wywodzącą się z jednej z najbogatszych rodzin w Europie i z największymi też rodami skoligaconej i zaprzyjaźnionej, w tym również dynastycznymi. Zdzisław dziedziczył Małą Wieś, jednak większość czasu spędzał w Warszawie w pałacu Branickich na ul. Frascati, oraz w darowanym młodemu małżeństwu pałacu zwanym „Białym”, w którym to obecnie znajduje się Muzeum Ziemi.
         Był człowiekiem wykształconym i bardzo ustosunkowanym. Zajmował się polityką. Działał też w Komitecie Słowiańskim i we władzach Towarzystwa Dobroczynności.
         W roku 1914 został prezesem Komitetu Obywatelskiego Warszawy, a w lipcu 1915 roku jej prezydentem. W roku 1917 wraz z kardynałem Aleksandrem Kakowskim i Józefem Ostrowskim wszedł w skład Rady Regencyjnej, pierwszej niepodległej władzy w byłym Królestwie Kongresowym, a w rok później osobiście przekazał tę władzę powracającemu z Magdeburga Józefowi Piłsudskiemu, rezygnując z różnych też powodów z propozycji kierowania państwem.
         Sytuacja polityczna kraju sprawiła, że nie chciał już uczestniczyć w życiu politycznym, choć proponowano mu kandydowanie na prezydenta Rzeczypospolitej. Była to jego odpowiedź na przewrót majowy Piłsudskiego. Był potem senatorem, choć następnie znalazł się w opozycji. Pełnił również funkcję prezesa Naczelnej Organizacji Ziemiańskiej.
         Mimo talentów politycznych, zabrakło mu ich w kwestiach rolnych. W wyniku jego działań, tuż po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, postawił Małą Wieś w obliczu bankructwa, mimo niezłych dochodów ze starowiejskiej gorzelni. Niechybnie też doszłoby do tego, gdyby nie pojawił się kandydat na zięcia. Był nim wielkopolanin Tadeusz Morawski z rodziny Dzierżykrajów, posiadających Jurków nad Obrą niedaleko Gostynia, Lubonię tamże, Oporów, Kotowiecko i Lulin. Był absolwentem Wydziału Rolnictwa, Uniwersytetu Wrocławskiego.
         Spłacony z Jurkowa, zakupił majątek Żerniki położony pod Gnieznem. Uczestniczył też w powstaniu wielkopolskim zdobywając trzykrotnie Krzyż Walecznych. Podjął pracę na Warmii i Mazurach, stale włączając się w nurt działań politycznych, zmierzających do osiągnięcia sukcesu w zbliżającym się plebiscycie, mającym zdecydować, któremu z państw, Polsce czy Prusom, przypadną te tereny.
         Podczas pobytu w Waplewie u państwa Sierakowskich (Helena Sierakowska była z domu Lubomirską) poznał tam córkę Zdzisława, Julię Lubomirską (1894 – 1982). Młodzi pobrali się w roku 1922 w małowiejskiej kaplicy w obecności ponad stu przedstawicieli obu rodzin, zaś ślubu udzielił kardynał Kakowski.
         Sytuacja dóbr małowiejskich była wówczas trudną. Rodzina zdobyła się na wielki wysiłek pozbywając się części dorobku - w tym Żerników - po to, by oddłużyć hipotekę, co zresztą się udało. Młodzi państwo Morawscy na stałe osiedli w Małej Wsi. Zachowali ojcowiznę i podtrzymali rodową tradycję. Dochowali się pięciorga dzieci: Stanisława, Zdzisława (trzeci w rodzinie!), Kazimierza, Klementynę i NN, z których to syn Zdzisław Morawski, polityk, dziennikarz zamieszkały w Warszawie, a przez wiele lat akredytowany w Watykanie, sumując rodowe tradycje, w roku 1994 wydał książkę pt.: „Gdzie ten dom, gdzie ten świat”. Przedstawił w niej romantyczne wspomnienia swojego dzieciństwa i dziedzictwa. Dochował się trojga wnucząt: Magdaleny, Marty i Martyny.
         W roku 1925 sporządzono rękopiśmienny raport o sytuacji materialnej dóbr. Fragment treści owego niżej prezentowanego raportu - przytoczonego z zachowaniem pisowni oryginalnej - pozwala na ocenę istniejącego wówczas stanu rzeczy:
         „Sytuacja finansowo – gospodarcza Małej Wsi w lutym 1925 r.
         Poza długami hipotecznymi i pożyczką dolarową której część (50 ooo zł) nie zużyta na zapłacenie podatku majątkowego przedstawia się chwilowo martwo aktywnym, jest Maławieź w obecnej chwili dłużna:
1.     Syndykatowi za nawozy sztuczne nowe i częściowo stare, za kosiarki i część pługa motorowego, różne drobne części do maszyn, itp. ................................................................................................30 ooo zł.
2.     Urzędom skarbowym i gminnym około ..................................23 ooo zł
3.     Łęczeszycom dochód za rok 1923/24 który został zużyty na pokrycie zaległych długów Małejwsi i podatków około.........................10 ooo zł
(dokładna sumę wykaże bilans).
4.     Około 15.ooo które w tym roku Małejwsi pożyczyłam............15 ooo zł.
Stan ten dobry nie jest, ale należy pamiętać, że:
1.     Maławies zapłaciła z dochodów własnych kilkanaście tysięcy złotych daniny majątkowej i wszystkie zeszłoroczne podatki gruntowe i komunalne.
2.     Maławieś się przedstawiła na 1.VII.1923 bardzo ujemnie pod względem gospodarczym – brakowało jej inwentarzy dochodowych, krowy, itp., a inwentarze pociągowe ledwie chodziły i było ich bardzo mało – cegielnia i gorzelnia były w dzierżawie, a budynki w stanie opłakanym.
3.     Maławieś nie miała na złagodzenie tego stanu prawie żadnych zewnętrznych wpływów, gdyż szły one na uregulowanie (częściowe) Ostrowieckiego i innych rachunków dawnych, a własne dochody opierały się jedynie na życie.
4.     Zostały uchwalone nie istniejące przedtem podatki.
5.     Zostały zrobione następujące ulepszenia i inwestycje:
1.     Jedna nowa obora w Starejwsi.
2.     Obórka nowa w Jeziorze dla Gajowego.
3.     Założenie telefonu około 5 ooo zł.
4.     Przebudowano na mieszkania dawny chlew w Małejwsi.
5.     Odrestaurowano pawilon w Małejwsi (około 500 dolarów, z tego 50 dol. dała Mama).
6.     Zreperowano dwa domy na których dachy się zawaliły.
7.     Odrestaurowano kilka domów na folwarkach.
8.     Odrestaurowano domy Dabińskiego i Świerczyńskiego.
9.     Odnowiono zewnętrznie 2 obory w Belsku,
10.Wyreperowano i wysmarowano smołą wszystkie dachy papowe na folwarkach i w cegielni.
11.Pokryto nowemi gontami część gorzelni, połowę obory, całą kasę i odrestaurowano kilka dachów na czworakach.
12.Przystawiono dobudówkę z komorami do czworaka w Łęczeszycach.
13.Odbudowano cały piec z cegielni.
14.Zbudowano duży chlew dla ludzi w Belsku ( ruina stojąca od lat kilku).
15.Zapłacono całą robotę i połowę kosztów chlewu w Starejwsi i część drobna kosztów oranżerii w Małejwsi.
16.Odkupiono od Ostrowieckiego 90 ooo drenów leżących w cegielni.
17.Założono w gorzelni i w dwóch lokomobilach dmuchawki dla zaoszczędzenia opału.
18.Wyreperowano gruntownie 2 lokomobile wraz z wiele innych drobnych napraw.”
Autorką tego dokumentu była zapewne Julia Morawska - z domu ks. Lubomirska – żona Tadeusza Morawskiego. Brak podpisu pod dokumentem uniemożliwia bezpośrednią jej identyfikację, ale z treści wynika, że pisała go kobieta, której odniesienie w uwadze do matki, wskazuje właśnie na Julię, jako autorkę „raportu”.
Restauracja klucza małowiejskiego była trudna i trwała do wybuchu II Wojny Światowej, zatrzymując - i to skutecznie - wszelkie reformy na czas długich pięciu okupacyjnych lat. Zdzisław Lubomirski zmarł w 1943 roku, pochowano go w Belsku Dużym.
         Dekret o reformie rolnej wydany w 1945 roku zakończył tradycje dóbr małowiejskich i potomków Bazylego Walickiego, zmuszając rodzinę Morawskich do opuszczenia rodowej siedziby i zakazując im wstępu na teren powiatu grójeckiego. Zamknięto tym samym ponad dwustuletni okres dziejów Małej Wsi, skazując równocześnie właścicieli na wieloletnie migracje, aż…do roku 2008, w którym to Starostwo Grójeckie – któremu Skarb Państwa przekazał pozostałości dóbr - zwróciło Morawskim pałac i resztówkę siedliska.
         Przejęty przez ówczesne władze Polski pałac wraz z resztówką i parkiem stał się siedzibą Ośrodka Wypoczynkowego Urzędu Rady Ministrów, którym też do niedawna pozostawał. Mimo pewnej degradacji nadal jest imponującym i przepięknym obiektem, świadczącym nie tylko o dobrym guście wojewody i jego następców, ale też wrażliwości i talencie architektów i...solidnych muratorów. Jest perłą architektury w Grójeckiem i jednym z niewielu w Polsce obiektów tego typu, tak dobrze zachowanych. Gościł w swoich murach wielu dostojników i polityków - również zagranicznych - i był też świadkiem wielu wydarzeń – w tym Powstania Styczniowego 1863 - nie zawsze przychylnych tradycjom ziemiańskim i jakby nie mówić …polskim.
         Zbiory biblioteczne rodziny przejęło w roku 1945 roku państwo, przekazując archiwalia do Archiwum Głównego Akt Dawnych w Warszawie i tym samym zakończyła się prawie dwustu letnia epoka gromadzenia zbiorów małowiejskich, zapoczątkowana przez wojewodę Bazylego Walickiego, jeszcze podczas jego studiów we Francji
         Przez wiele lat pałac kojarzono z aktualnie urzędującą ekipą rządową, z rzadka wspominając jego prawowitych właścicieli, gubiąc tym samym naturalne związki ich pokoleniowej działalności na rzecz wsi, gminy, powiatu i państwa.
 Czym dziś byłby Belsk bez Walickich i Małej Wsi i czym byłoby Grójeckie bez Belska? A jak się do tego ma polskie sadownictwo?
Pałac Walickich w Małej Wsi - siedziba rodziny i jej spadkobierców - nadal emanuje swoistym urokiem tradycji, przekazem historycznym i kontynuacją działań choćby kulturalnych, które stanowią dziejowy pomost miedzy czasem minionym, a współczesnością. To przecież...dwór polski.
         Miewa więc Mała Wieś swoje wielkie dni. Tak było min. w okresie od października 1996 do końca kwietnia 1998 roku, kiedy to w murach tej zasłużonej dla regionu budowli, na zaproszenie prezydenta Rzeczypospolitej - Aleksandra Kwaśniewskiego, zlokalizowano Akademię Mozartowską, która to uczelnia stanowi część programu Europejskiej Fundacji Mozartowskiej (European Mozart Foundation) utworzonej w lutym 1993 roku, a która to finansowana jest przez różne instytucje publiczne i prywatne.
         Uczelnia ta nie posiada stałej siedziby. Zajęcia w niej odbywają się w różnych krajach i prowadzone są przez najwybitniejszych profesorów z całego świata. Studiują w niej wybitni młodzi muzycy, doskonalący swój kunszt. Jest to więc rodzaj elitarnej uczelni, a zlokalizowanie jej w Małej Wsi splendoru jej dodało.
         W okresie, kiedy pałac małowiejski stanowił ostoję tej uczelni (ta stale zmienia miejsce swojego pobytu uświetniając i inne regiony partycypujące w kosztach) studenckie koncerty rozsławiały Małą Wieś nie tylko w okolicy. Gościli tu wówczas wybitni artyści, którzy koncertowali również i w Grójcu, uczestnicząc min. w programie dorocznych Dni Kwitnących Jabłoni. Była to więc swego rodzaju promocja regionu, o którym informacje powędrowały do najdalszych nawet zakątków świata. Ma więc i dziś Mała Wieś niemały wkład w promocję regionu i Polski.
         Tuż za północną ścianą prezbiterium kościoła parafialnego w Belsku Dużym, za okazałą żelazną kratą znajduje się niewielkie mauzoleum ze zlokalizowanymi tu grobowcami rodziny Morawskich. Daty wykute na marmurowych tablicach świadczą, iż jest to nadal czynna nekropolia, a tlący się niekiedy nikły ogarek świecy przypomina, że żyją jeszcze ci, którzy nie zapomnieli...
                Małą Wieś zresztą kochało i nadal kocha wielu. Tu przecież przybywali i tu osiadali różni związani z dworem ludzi. Wielu z nich pozostało tu na zawsze.
         Owa plejada postaci niewątpliwie wywarła poważny wpływ na pozycję Małej Wsi i Belska. Także miejscowości i gmin sąsiednich. Tu bowiem docierały nowości z całej Europy, w tym także te dotyczące nowoczesnych metod prowadzenia gospodarki rolnej. W szybkim więc tempie zmieniały się sposoby upraw, wzrastała kultura rolna i świadomość społeczna. Tradycje te zresztą są tu do dziś wyraźne, zaś Belsk nie jest przeciętną gminą. To jedna z wiodących gmin w kraju. Zaczątkiem tej świetności jest lokacja centrum klucza dóbr Walickich i ich spadkobierców w Małej Wsi. Oni to ziarno zasiali...
                Kto wie ile jest prawdy w słowach, które wypowiedział wielki przyjaciel Bazylego Walickiego, król Stanisław August Poniatowski, choć – co prawda – przy innej okazji: „z tego zasiania insi żniwo zbierać będąA że ziarno to przednie, widać przecie…
         Pokłosie to wynika z jakże silnej tradycji. Powoduje ona, iż ów odległy już przecież świat dalekiej, barwnej, sarmackiej kultury, także owych ojczyźnianych nieszczęść i wielkiego patriotyzmu, jawi się nam potężnym ogniwem, łączącym owe czasy z dniem dzisiejszym. Dniem, w którym jest może mniej działań obywatelskich, ale jest równie silne przywiązanie do ziemi ojczystej i rodzącej się na nowo tożsamości.