27.05.2017
<< wstecz
Andrzej Zygmunt Rola- Stężycki

     Głośna przed laty historia dotycząca amorów Szczęsnego Potockiego herbu Pilawa (Srebrna), które to zakończyły się tragiczną śmiercią jego młodej żony Gertrudy z Komorowskich, odbiły się szerokim echem w całej ówczesnej Rzczypospolitej. I choć rzecz wydarzyła się na dalekich Kresach, dotarła również i pod Grójec. Tu bowiem sprawa ta sprzęgła się jakby pośrednio z wydarzeniami o których poniżej, a które to wiązały się zarówno z rodziną Potockich jak i wspomnianych wyżej Komorowskich.
         Sprawa Gertrudy była iście szatańską. Szczęsny Potocki, syn Franciszka Salezego i Anny Elżbiety z Potockich, wielka nadzieja rodziny na koronę polską - do której go przysposabiano - spłatał rodzinie wielkiego psikusa.
         Zauroczony urodą pięknej Gertrudy Komorowskiej, zawarł z nią potajemnie związek małżeński, mając wówczas zaledwie lat osiemnaście. Rodzina Szczęsnego, poinformowana o tym fakcie robiła dosłownie wszystko, aby małżeństwo to unieważnić. Prym w tej sprawie wiodły dwie kobiety. Pierwszą była oczywiście matka Szczęsnego, a drugą jego krewna, stryjeczna siostra wojewody kijowskiego Franciszka Salezego - Katarzyna z Potockich Kossakowska.
         Pierwsza z nich - istna hiena – potrafiła wymóc na mężu aby wydał decyzję porwania i uwięzienia synowej – co w konsekwencji doprowadziło do jej śmierci - zaś druga, zwana „praczką spraw Potockich”, których z długów i spraw brudnych oczyszczała. Ta ostatnia prześcignęła nawet matkę w wysiłkach obliczonych na unieważnienie owego małżeństwa. To ona słała listy do Rzymu podparte krociami złota, co – być może – stało się jedną z głównych a może nawet bezpośrednich przyczyn zamordowania Komorowskiej. Po śmierci tejże, zabrała młodego wdowca w podróż po Europie, zrazu do Lwowa, potem do Warszawy i dalej, dbając o jego staż obywatelski. Szczęsny bowiem był jej pupilem i ona to – między innymi - kreowała go na przyszłego króla Polski, jako spadkobiercę przeogromnej przecież fortuny. Był też …jej utrapieniem do końca jej dni.
         Stanisław Szczęsny Potocki urodził się prawdopodobnie w Krystynpolu w roku 1751. Nie jest znana dokładna data jego urodzin. Nie otrzymał zbyt dobrego wykształcenia, edukując się wyłącznie w domu rodzinnym. Nie przejawiał także żadnych talentów, a nawet powiedzieć można, że był w znacznym stopniu ograniczonym i mało zdolnym. Mierne więc były wyniki owe edukacji, która mimo solidnie zaopatrzonej biblioteki krystynpolskiej, jak i utalentowanych nauczycieli, nie na wiele się zdała. Szczęsny nie dorastał nawet przeciętności. Od dziecka przepojony dumą i butą magnacką, nie był świadomy tego, że postawa ta stanie się jego osobistą tragedią, bowiem fakt ten parł go ku życiu publicznemu, a tymczasem niski poziom uzdolnień, wykluczał wszelki jego udział w tego typu przedsięwzięciach.
         Mimo tych zastrzeżeń, był Szczęsny korzystną partią dla przedstawicielek wielu niepoślednich rodów, wśród których prym wiedli Poniatowcy, Mniszchowie, Lubomirscy czy Bruchlowie.
         Kto wie czym by się te wszystkie zabiegi zakończyły, gdyby nie wydarzenie z 1770 roku. Wówczas to do Krystynpola zaproszona została m.in. rodzinna Komorowskich herbu Korczak, osiadła w niedalekim Suszynie.
         Ten równie stary XV- wieczny i utytułowany ród, równy był tradycjami rodowi Pilawitów Potockim, ale…istotne różnice wynikały ze staniu ich posiadania. Byli bowiem zaledwie średnio zamożną szlachtą.
         Jakub i Antonina Komorowscy wśród swojego licznego potomstwa mieli także córkę Gertrudę urodzoną w roku 1754. Sława jej urody była wówczas rozległą, co stało się przyczyną jej nieszczęścia, bowiem na owym spotkaniu w Krystynpolu, zwrócił uwagę na urodziwą dziewczynę Szczęsny Potocki.
         Nieświadomi chyba przepaści dzielącej oba rody małżonkowie Komorowscy, z przychylnością odnieśli się do tej znajomości, uważając to za wielki splendor. Szczęsny zaś mimo wspomnianego ograniczenia, nie odważył się o tym wspomnieć żadnemu z rodziców. Pod cichym więc nadzorem państwa Komorowskich rozkwitnął ten romans. W październiku roku 1770 Gertruda była już w ciąży. Komorowscy zrobili wszystko, aby fakt ten ukryć przed publicznością i doprowadzili do tego, że w dniu 26 grudnia 1779 roku młodzi zawarli potajemnie i bez rozgłosu związek małżeński w kościele parafialnym w Niestanicy, dbając przy tym, aby biskup udzielił im dyspensy na ślub bez zapowiedzi. Uroczystość zaślubin poprzedziły jednie skromne zaręczyny w listopadzie 1770 roku.
         Przyznać należy uczciwie, że Szczęsny nie był do tego przymuszony. Zdawał sobie jednak sprawę z konsekwencji tego, kiedy informacja o ślubie dotrze do jego rodziców.
         Istotnie dotarła w styczniu 1771 roku. Trudno sobie nawet wyobrazić co się wówczas w Krystynpolu działo! Rodzice wymogli na Szczęsnym oświadczenie o rzekomym zmuszeniu go do zawarcia małżeństwa i podjęto działania zmierzające ku rozwodowi, co jednak prostym nie było. Ślub został zawarty zgodnie z prawem, a Gertruda była w ciąży, czemu nawet sam Szczęsny nie zaprzeczał.
         Sytuacja stawał się trudna a irytacja rodziców Szczęsnego sięgała zenitu. Nie ma tu potrzeby wnikać w zawiłości sprawy. Została ona w wielu już publikacjach znakomicie opisana. Dość, że na początku lutego 1771 roku wojewoda Franciszek Salezy rozkazał swojej nadwornej chorągwi najechać dwór Komorowskich i porwać Gertrudę, która to „miała zniknąć”.
         W nocy z 13 na 14 lutego 1771 roku istotnie najechano na obwarowany dwór w Nowym Siole, do którego schronili się już Komorwoscy, przewidując działania wojewody. Nie przewidzieli tylko tego, że…Gertruda nie przeżyje.
         Różne są wersje jej śmierci. Jedne powiadają o utopieniu, inne o uduszeniu. Co by nie było, Gertruda nie żyła. Pewnym było to, że nie żyła już w chwili wrzucenia jej do rzeki Raty.
         Zwłoki młodej Potockiej odnaleziono po kilku tygodniach, a wieść o sprawie obiegła całą Rzeczypospolitą.
         Czy były to faktycznie zwłoki Gertrudy, trudno powiedzieć. Dość, że istnieje kilka wersji jej pochówku. Komorowscy okupieni zostali sowicie, co im bynajmniej córki nie zwróciło, ale pozwoliło otrzymać od cesarza C.K Austrii potwierdzienie tytułu hrabiowskiego.
         Szczęsny opuścił Krystynpol 12 kwietnia 1771 roku. Powrócił 17 grudnia 1772 roku już jako jego właściciel. Franciszek Salezy Potocki - jego ojciec -zmarł w wieku 72 lat w dniu 2 października 1772 roku.
         Wydarzenia te zamykają jakby wprowadzenie do sprawy o której dalej.
         Jakub i Antonina Komorowscy mieli jeszcze – poza Gertrudą – inne potomstwo: Józefę – żonę Antoniego Rostworowskiego z Prażmowa – starosty liwskiego, Kordulę – żonę Teodora Potockiego z lini Złotej Pilawy – wojewody bełskiego, pana na Sawińcach. Horodence i Smotryczy o których będzie dalej mowa, Antoninę – żonę I voto Augusta Ilińskiego, 2 voto Piotra Litwinowa, generał – gebernatora kamieniecko – podolskiego, oraz synów: Franciszka – rotmistrza kawalerii narodowej, kawalera Orderu Św. Stanisława, Józefa, Augustyna i Antoniego, którzy w roku 1793 otrzymali tytuł hrabiowski austriacki, potwierdzający niejako ich tytuł nadany przez Macieja króla węgierskiego w roku 1469, sadowiący ich w na Liptowie i Orawie.
         Młodsza siostra Gertrudy, Józefa Kunegunda Komorowska - bo takie miała imiona – została żoną Andrzeja Rostworowskiego urodzonego w dniu 28 stycznia roku 1745 w Leśnowoli pod Grójcem.
         Kim był ów Rostworowski? Z jakiej się wywodził rodziny? Skąd przybył on i jego rodzina w grójeckie?
         Rostworowscy to wielkopolska rodzina szlachecka przynależna do herbu Nałęcz. Wywodzą się z dóbr Rostworowo pod Poznaniem. Pierwszym historycznie znanym Rostworowskim był Dzierżek z Rostworowa wzmiankowany w roku 1430, protoplasta rodu. Część rodu pozostała w Wielkopolsce, gdzie poza Rostworowem założyli jej linię wielkopolską z siedzibą w Kleczewie, druga zaś osiadła na Podlasiu i Mazowszu.
         Owa linia mazowiecka wywodzi się od Wawrzyńca Rostworowskiego, który to około 1660 roku poślubił Annę Leśniowolską wojewodziankę podlaską, którą w posagu wniosła mu dobra Leśniowolę, a które to stały się podstawą późniejszej fortuny Rostworowskich w grójeckim, bo i Leśniowolscy majętnym a starym rodem byli.
         Z tej rodziny Jacek Rostworowski - chorąży liwski, był w roku 1683 właścicielem dóbr Leśniowola i Głosków, jego syn Jan Franciszek ich dziedzic, Jan Nepomucen poseł na sejmy Królestwa Polskiego – właściciel dóbr Mirowice, oraz Andrzej – o którym właśnie sprawa, szambelan i sekretarz gabientowy króla Stanisława Augusta Poniatowkiego, poseł Sejmu Czteroletniego i członek Rządu Tymczasowego Galicyjskiego, dziedzic dóbr Leśniowola, Zakrzew, Lisów, Lisówek, Pawłowice, Racibory, Kawęczyn, Księżowola, Chudowola i odkupiony od rodziny Prażmowskich w roku 1766 Prażmów w grójeckim. Tenże Prażmów stał się główną siedzibą rodu Rostworowskich. Były to ogromne dobra położone w dwóch ziemiach; warszawskiej i czerskiej.
         Dobrami Rostworowskich był także Dziecinów, obszerny folwark należący do dóbr prażmowskich, położony pod Wągrodnem, oraz Wola Prażmowska, należący do Jana, młodszego brata Andrzeja, który był duchownym katolickim.
         Andrzej Rostworowski – bo o nim dalej mowa - urodzony 28.01.1745 roku w Leśniowoli był synem Jana Antoniego (ok.1704 – 1775) starosty czerskiego (1755) oraz kasztelana zakroczymskiego (1762) i Konstancji Lanckorońskiej z Brzezia, kasztelanki rawskiej (zm. 1777). Jego dziadem był Jan Wiktor Rostworowski podczaszy czerski (1703) i kasztelan wiski (1738), żonaty z Salomeą Zbierzchowską, córką właścicieli Małej Wsi z przyległościami pod Belskiem.
         Rodzeństwem Andrzeja byli, wspomniany wyżej Jan – kanonik kijowski i Franciszek Ksawery (1749 – 1816) starosta włoszczowski. On to w roku 1801 otrzymuje w C.K. Austrii tytuł hrabiowski dla siebie i linii po nim zstępującej.
         Powróćmy do Andrzeja. Otóż dzięki staraniom swojej matki, kształcił się w warszawskiej szkole ojców komunistów, dzięki zresztą protekcji ciotecznego brata matki biskupa kijowskiego Józefa Andrzeja Załuskiego. Ojciec zaś zadbał o właściwe dla syna stanowisko, jakim był urząd szambelana królewskiego, czyli podkomorzego.
         Ojciec też przekazał mu ww. dobra jeszcze przed śmiercią. Andrzej zaś działów z braćmi dokonał w dniu 10 maja 1777 roku. Ksiądz Jan otrzymał Wolę Prażmowską, a Franciszek Ksawery Leśniowolę i Pawłowice z przyległościami. Andrzej więc, jako właściciel pozostałych a rozległych dóbr, piszący się odtąd „szmbelan JKM, dóbr wsi Prażmowa i innych dziedzic”, stanowił znakomitą partię dla nie tylko okolicznych panien.
         Jak już wspomniałem, żoną jego została Józefa Kunegunda Komorowska. Wniosła ona Andrzejowi w posagu – poza ruchomościami i gotówką – dobra Bolewice położone dziś w powiecie nowotomyskim w Wielkopolsce, wartości ówczesnych 100.000 złotych polskich. Była to na owe czasy niezła fortuna.
         Ponieważ dobra te były dobrze zagospodarowane, państwo Rostworowscy nie chcąc ich sprzedawać, wydzierżawili dobra prażmowskie i przenieśli się do Wielkopolski, gdzie Andrzej inicjując działalność polityczną, został posłem do sejmu warszawskiego z powiatu gnieźnieńskiego.
         Mimo to za czas jakiś Rostworowscy powrócili do Prażmowa, osiadając tu na dłużej. Tu też urodziło się ich dziewięcioro z jedenaściorga dzieci.
         Niestety, alternatywą dla dóbr prażmowskich stały się dobra galicyjskie. Tam bowiem teść Andrzeja – Jakub Komorowski - otrzymał w wyniku „odszkodowania” za córkę Gertrudę zamordowaną z polecenia Potockich, znaczne dobra ziemskie, na których właśnie Józefa chciała ubezpieczyć swoje dobra posagowe.
         Potwierdzeniem ich zasiedzenia przez Rostworowskich, był wpis dokonany w galicyjskiej księdze gruntowej, oznaczajcy iż są oni właścicielami ziemskimi w Królestwie Galicji i Lodomerii. Oczywiście nie oznaczało to zrzeczenia się obywatelstwa polskiego, ale czyniło ich na tym terenie poddanymi C. K. Austrii.
         Fakt ten nie tylko nie obniża znaczenia Andrzeja na Mazowszu a wręcz przeciwnie, znacznie go podnosi. Popularność zdobywa występując wraz z bratem Franciszkiem Ksawerym na sejmikach. Tam nawet sterują obradami. Spowodowało to, że w roku 1785 przedstawiono królowi kandydaturę Andrzeja na wakujący urząd sędziego czerskiego, który też otrzymał! W roku 1788 kandydował na stanowisko podkomorzego czerskiego, ale tym razem celu nie osiągnął. Zwyciężył jednak bezapelacyjnie w wyborach poselskich na Sejm Wielki. Przystąpił do konfederacji sejmowej, a następnie na przełomie 1890 i 1891 roku został członkiem tzw. Klubu Radziwiłłowskiego, w którym skupiali się reformatorzy, m.in. spokrewnieni z nim Antoni Lanckoroński i Stanisław Sołtyk.
         Sukces Andrzeja spotęgował jego znaczenie, zbliżając go do jednego z najtęższych umysłów epoki Hugona Kolłątaja, w czym pomógł mu autorytet i znaczenie świeżo upieczonego szwagra. Tym okazał się …Teodor Potocki z linii Złotej Pilawy, wojewoda bełzki, który to w roku 1790 po rozwodzie z żoną Karoliną z Sapiehów, zawarł związek małżeński z…Kordulą Komorowską, młodszą siostrą Józefy Kunegundy.
         Ślepy więc los powiązał kolejnego Potockiego z tą rodziną, Jakże jednak inaczej! Teodor Potocki był wielce w swojej Korduli zakochanym. Znacznie od niej starszy wprost ją ubóstwiał. Anegdotą stało się wydarzenie, kiedy to wojewoda chcąc wyrazić swoje do żony uczucia, wyraził je na trwalszym od papieru materiale. Otóż wyryć kazał w kamieniu czterwowiersz, po czym kamień ów ustawić pod rozłożystym jaworem w przypałacowym parku. Pod jaworem tym bowiem małżonkowie spędzali razem wiele czasu.
         Ów czterowiersz nie jest zapewne dowodem talentu wojewody, ale znakomicie oddaje stan jego uczuć, co znacznie usprawiedliwia poziom tego dzieła. Brzmi on:
 „Tu pod tym jaworem
Siedział Kordul z Teodorem.
Tak piękny jak ona:
Kordul, Teodora żona”.
 
         Wojewoda był za to znakomitym dyplomatą i człowiekiem wielce wpływowym. Za jego więc wstawiennictwem król odznaczył Andrzeja Orderem Św. Stanisława.
         Wdzięczny za to Andrzej głosował w dniu 29.04.1791 roku za przyjęciem ustawy dotyczącej prawa miejskiego Warszawy, wraz z marszałkiem Stanisławem Małachowskim, wujem swojej bratowej Izabelli hr. Małachowskiej, żony Franciszka Ksawerego i wieloma innymi osobistościami. Uzyskał tam dość wysoką lokatę, a sama ustawa dotyczyła spraw związanych ze stanem mieszczańskim.
         Opowiedział się też za przyjęciem Konstytucji 3 maja, za którą zresztą głosował, ale nie przystąpił do zorganizowanego przez Hugona Kolłątaja Zgromadzenia Przyjaciół Konstytucji Rządowej.
         Uczestniczył natomiast w pracach sejmiku czerskiego, z ramienia którego został wraz z Karolem Jezierskim delegowany do złożenia królowi Stanisławowi Augustowi Poniatowskiemu i Stanom podziękowania za uchwalenie Konstytucji. Jego czynna tam, reformatorska postawa spowodowała, że król osobiście i wielce pozytywnie wyraził się o aktywności Rostworowskiego mówiąc: „powszechny uzyskał dla siebie od współbraci szacunek”.
         Wkrótce potem zawiązuje się Konfederacja Targowicka. Andrzej Rostworowski oczywiście do niej nie przystępuje. Nie tylko ze względu na osobę zaangażowanego w niej przywódcy, znienawidzonego w rodzinie Stanisława Szczęsnego Potockiego. Także z uwagi na poglądy. Rostworowski pozostał wierny reformatorskim argumentom Konstytucji Majowej. Niemniej akt Targowicy wielce go poruszył.
         Pewnym miłym dla rodziny akcentem był fakt, iż teściowa Andrzeja, Antonina Komorowska wystąpiła do cesarza C.K Austrii Franciszka II o przyznanie jej należnego tytułu hrabiowskiego, który otrzymała w dniu 13.04.1793 roku. Poza nią w akcie wymienieni byli członkowie rodziny i…jego żona Józefa Kunegunda, stając się tym samym hrabiną austriacką!
         Splendor ten przytłumia jednak wybuch Powstania Kościuszkowskiego. Obaj z bratem Franciszkiem Ksawerym zostają powołani przez Radę Tymczasową Zastępczą w skład Deputacji Porządkowej Ziemi Czerskiej. Od tej chwili stają się urzędnikami, a właściwie członkami administracji terenowej. Prace te jednak nie trwają długo.
         Mimo słusznej idei, wielkiego zaangażowania, upada powstanie a wraz z nim wiele nadziei. Padają banki w których bracia mieli złożone depozyty pieniężne, które przepadają. Ten kolejny cios nie rujnuje jednak Rostworowskich. Próbują mimo wszystko odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Los znów im pomaga.
         Andrzej związany przez żonę z Teodorem Potockim, gości w Prażmowie jego syna Adama, pochodzącego z małżeństwa z Karoliną z Sapiehów. Ten sympatyczny arystokrata, wielki patriota i uczestnik Insurekcji, otrzymał od samego Kościuszki na polu walki złoty pierścień z napisem: „Oyczyzna Obrońcy Swemu”. Bliski ideowo Rostworowskiemu zyskuje jego sympatię i… rękę najstarszej córki Marianny! Ślub ma miejsce w Prażmowie w kwietniu 1796 roku.
         Co za traf! Trzeci tak bliski związek z wielkimi Potockimi w ciągu 25 lat! Mimo różnych kwestii, był to wielki splendor a i wydarzenie w grójeckim niemałe. Królewięta Podola i grójecczyzna. Któż by się spodziewał takich sensacji?!
         Pan młody otrzymuje od swojej matki, Karoliny z Sapiehów Sołtykowej (mężem jej został Stanisław, zwolennik reform i Konstytucji 3 Maja) dobra Olsztyn stanowiące starostwo, wraz z dwunastoma wsiami. Niestety, państwo młodzi nie cieszą się nimi długo, bowiem w wyniku trzeciego rozbioru Polski, dobra te przejmuje rząd pruski. Państwo Potoccy przenoszą się więc do podolskich dóbr ojca Adama, który rezyduje w Sawińcach. Ten niechętny postępowym zmianom, nie był jednak tak niechętny synowi. Wraz z Potockimi do Sawińców pojechał też Andrzej Rostworowski z żoną i trzema jeszcze córkami. Był to pewien wybieg, bowiem nie był on zbyt bezpieczny w Prażmowie ze względu na swoją postawę w okresie Powstania.
Mimo pewnych obaw, Teodor Potocki przyjmuje ich bardzo sympatycznie. Poświęca rodzinie nieco czasu, ale jest przecież marszałkiem szlachty podolskiej, a to zobowiązuje. Ze względu na nowo powstałą sytuację, związaną z podziałem Rzeczypospolitej pomiędzy państwa zaborcze, zobligowany jest do wyjazdu na dwór petersburski, aby złożyć carycy Katarzynie II homagium dziękczynne, za…przyłączenie Podola do Rosji!
Z ciężkim sercem wojewoda wyruszył do stolicy rosyjskiego imperium. W podróży – poza służbą - towarzyszyli mu syn Adam z żoną Marianną Rostworowską.
Los bywa czasem ślepy. Nim dojechali do Petersburga, zmarła caryca Katarzyna. Wydarzenie to zbiegło się z innym, równie przychylnym dla delegatów. Otóż pierwszym, który o fakcie śmierci Katarzyny II powiadomił carewicza Pawła, był…Józef Augustyn Iliński, szwagier Teodora Potockiego i Andrzeja Rostworowskiego. Był on bowiem mężem najmłodszej z sióstr Komorowskich – Antoniny. Cóż za zbieg okoliczności!
         On też jako zdecydowany zwolennik caratu, postrzegany był na dworze także jako zwolennik nowego cara. Pozwoliło to na wywarcie presji na cara, który przychylił się do…uwolnienia kilku znakomitych polskich więźniów politycznych, wśród których byli: Tadeusz Kościuszko, Ignacy Potocki i Ursyn Niemcewicz.
         Przed uwolnieniem ww. wizytę w celi Naczelnikowi Kościuszce złożył Adam Potocki, który… swemu Wodzowi ponowił przysięgę wierności. Pozostawił go co prawda „cierpiącym i osłabionym” – jak zanotowała po latach córka Adama, Karolina Nakwaska, ale…powrót był o wiele bardziej radosny, bowiem i Teodor zwolniony z obowiązku złożenia podziękowań Katarzynie, raźniej z synem do Sawińców wracał.
         Tam oczekiwał ich Andrzej Rostworowski, który po wymianie informacji ruszył natychmiast do Prażmowa.
         Niestety nie był to miły powrót. Warszawa i tereny okoliczne znajdowały się wówczas pod zaborem pruskim. Jako właściciel dóbr w Prażmowie, Andrzej Rostworowski stał się niejako automatycznie…poddanym króla Fryderyka Wilhelma. Powołana przez ówczesne władze pruskie, powiatowa komisja ziemska, nakazała miejscowym posesjonatom przeprowadzenie rozgraniczenia dóbr z sąsiadami, w celu uporządkowania niezwykłego chaosu hipotecznego panującego w polskich sądach. Rostworowski włączył się w te prace dość aktywnie, chcąc uporządkować kwestie dokumentacyjne. W roku 1799 odsprzedał część lasów należących do dóbr prażmowskich, swojemu sąsiadowi Filipowi Puszetowi z Gościeńczyc. Po zakończeniu działów, niespodziewanie podjął decyzję sprzedaży Prażmowa. Nabywcą okazał się Piotr Czołhański, dziedzic z niedalekiego Drwalewa.
         Decyzja ta spowodowana była zarządzeniem rządu pruskiego, który zakazywał swoim obywatelom posiadania dóbr położonych na terenie innych zaborów. Można więc było albo wyzbyć się dóbr za granicą, albo tych w zaborze pruskim. Rostworowski licząc - być może - na jakieś profity w Galicji, przymuszany jeszcze naciskami żony i jej siostry Korduli – małżonki Teodora Potockiego - zdecydował się na opuszczenie Prażmowa. Możliwe, że decyzję tę przypieczętowały także i inne - nie mniej ważne – powody. Wydaje się jednak, że najpoważniejszymi były nadzieje wiązane z Galicją i…zapewne jakieś restrykcje wobec przedstawiciela przecież byłych władz powstańczych.
         Zamieszkał wraz z rodziną we Lwowie. Tam też, w dniu 19.09.1801 roku zawarła związek małżeński jego najstarsza córka Helena Rostworowska. Jej oblubieńcem został Ferdynand Karol Fryderyk Wilhelm baron Wintzingrode – Ohmfeld herbu własnego wywodzący się z miejscowości Allendorf położonej nad Werą w Hesji. Pan młody – Niemiec z pochodzenia – był pułkownikiem. Wile lat służył u księcia von Sachsem – Coburga w Austrii. Po latach zaś, jako zdecydowany przeciwnik Napoleona, podjął służbę w armii rosyjskiej.
         Car Paweł I powierzył mu w roku 1798 misję wojskową, mającą zabarwienie wywiadowcze, bowiem jako attache wojskowy w roku 1804, miał za zadanie przygotować klimat pod przygotowywany sojusz obronny pomiędzy Rosją i Austrią.
         Państwo młodzi wiedli dość urozmaicone życie, wiele podróżowali i właśnie w Krakowie urodziło się ich pierwsze dziecko Maria Julia Izabela. Jej ojcem chrzestnym był w dniu 19.03.1803 roku sam car Aleksander I, bowiem chrzciny miały miejsce w Petersburgu, a ojciec dziecka wszedł w łaski nowego imperatora.
         Koneksje Andrzeja Rostworowskiego sięgały coraz wyżej. Prawdopodobnie w roku 1801 złożył on do dworu austriackiego wniosek o nadanie mu i gospodarującemu nadal w Lesznowoli pod Grójcem bratu Franciszkowi Ksaweremu…tytułu hrabiowskiego. Co prawda nigdy takiego dokumentu nie odnaleziono, ale zgodnie z przepisami prawa, mógł on się o tytuł ten ubiegać. Przecież nie byle jakich miał przodków, wśród których było aż trzech kasztelanów: Jakub (1575 – 1630) – kasztelan przemętski, dziad Andrzeja Jan Wiktoryn (1678 – 1743) – kasztelan wizki i jego ojciec Antoni Jan (1704 – 1775) – kasztelan zakroczymski. Możliwe, że Kancelaria Nadworna fakt ten uznała i prawo do tytułu potwierdziła, ale…egzekucja wniosku nastąpić nie mogła, bowiem wówczas jeszcze bracia Rostworowscy nie byli…poddanymi austriackimi. Ten fakt – być może – był jedną z przyczyn dla której Andrzej Rostworowski zdecydował się sprzedać Prażmów.
         Sprawa tytułu prześladowała jakby Rostworowskich. Otóż ojciec Andrzeja - Antoni Jan - wspominany wyżej kasztelan zakroczymski nigdy takiego tytułu nie posiadał, ani też się o niego ubiegał. Jako sarmata z przekonania, był przeciwnikiem wszystkich obcych tytułów. Dlaczego jednak na poświęconej mu tablicy epitafijnej umieszczonej w prażmowskim kościele widnieje napis: „Antoniemu hrabi Nałęcz Rostworowskiemu”? Musiał ten mit w rodzinie istnieć od czasu, kiedy to Andrzej pojął za żonę Józefę Kunegundę Komorowską przecież hrabiankę. Jak mógł więc on o tytuł taki się nie ubiegać, choćby dlatego, że w wywodzie przodków widniał nie jeden - czego domagały się komisje tytularne – ale aż trzech kasztelanów!
         Z czasem problem ten widać stał się palącym i obsesyjnym, bowiem – nic Rostworowskiemu nie zarzucając – stał się ofiarą…własnej próżności. Takie były czasy…
         Oczywiście miał świadomość tego, że tytułu nie ma, ale… nie zaprzeczał też, jeśli zwracano się do niego per…panie hrabio.
         Sprawa ta poniekąd marginalna, była – zwłaszcza w późniejszym okresie życia Rostworowskiego – jakby wiodącą. Rzecz w tym, że…do dziś sprawa ta jest wielce istotną, bowiem jest nadal otwartą. W tym jednak przypadku tradycja nie konkuruje z rzeczywistością. Po prostu pozostaje tradycją.
         Pozostańmy jeszcze nieco przy Rostworowskim i ludziach jego epoki. Otóż zięć Andrzeja, Adam Potocki został dziedzicem pięknej posiadłości a mianowicie Kruszyny w sieradzkim. I tu powtórzyła się sprawa Prażmowa, bowiem kiedy Kruszyna znalazła się pod zaborem pruskim, Potoccy natychmiast ją sprzedali, przenosząc się do Horodenki pod Kołomyją. Była to zbyt pochopna decyzja, bowiem niebawem Powstało Księstwo Warszawskie i Prusacy opuścić musieli to terytorium.
         Tymczasem Potoccy osiadając w Galicji, praktycznie zamieszkali we Lwowie. Ponieważ w roku 1809 wybuchła wojna polsko – austriacka, przeto Lwów starał się zrzucić jarzmo niewoli. Potoccy ponownie znaleźli się w ogniu walki. W maju 1809 roku generał Aleksander Rożniecki powołał we Lwowie prezesa dozoru Stanów Krajowych. Został nim… Teodor Potocki, który już wówczas znajdował się w orbicie antyzaborczej. Ten natychmiast zaproponował współpracę… Andrzejowi Rostworowskiemu, który został jednym z pięciu konsyliarzy prazesa. Grupa ta przez pewien okres czasu stanowiła nową polską władzę w mieście.
W miesiąc później książę Józef Poniatowski powołał Rząd Wojskowy Tymczasowy, w którym jednak ani Potocki ani też Rostworowski się nie znaleźli.
Natomiast syn Teodora a zięć Andrzeja Rostworowskiego Adam Potocki, własnym sumptem uformował Gwardię Honorową. Ponieważ po podpisaniu w Lwowie aktu pokoju z Austrią okazało się, że miasto nie zostało włączone do Księstwa Warszawskiego, Potocki wyprowadził oddział do Chełma a potem do Krasnegostawu, przemianowując go na 11 Pułk Ułanów Księstwa Warszawskiego, którego został dowódcą. Był przecież pułkownikiem.
Krasnystaw był także miejscem w którym zawarła związek małżeński kolejna córka Andrzeja Rostworowskiego - Anna, która poślubiła tam Jana hrabiego Drohojewskiego, kapitana w tym pułku.
Przyznać należy, że cała rodzina była wielce patriotyczną i aktywną publicznie. W wojskach Księstwa Warszawskiego służyli dwaj synowie pana Andrzeja – Jan, pułkownik i kawaler Orderu Virtuti Militari, oraz Stefan – adiutant major 11 Pułku, kawaler legii Honorowej w 1809 roku.
Troje z nich tj. pułkownik Adam Potocki, major Stefan Rostworowski i kapitan Jan Drohojewski uczestniczyło w lipcu 1812 roku w bitwie pod Możajskiem, w której to Adam ranny już w dniu 7 lipca został odwieziony do Warszawy, gdzie też zmarł.
Drohojewskiemu ubito konia w bitwie pod Smoleńskiem, co spowodowało, że dostał się do niewoli rosyjskiej. Tymczasem okazało się, że ich przeciwnikiem jest…zięć Andrzeja Rostworowskiego, już generał baron Wintzingerode, dowodzący II Korpusem Armii Głównej Rosyjskiej, toczący boje z IV Korpusem Wielkiej Armii dowodzonej przez generała Latour – Mauburga, w skład której wchodził zdziesiątkowany już 11 Pułk Ułanów.
         Rostworowscy wystąpili do generała aby ratował swojego przecież… szwagra Drohojewskiego! Ten nie bez trudu odnalazł go w Astrachaniu i dopiero w 1814 roku umożliwił powrót do dóbr Drohojewskiego, którymi były Bolanowice w Galicji. Generał zmarł niespodziewanie w roku 1818 w Wisbaden. Był kawalerem Orderu Św. Aleksandra Newskiego, Wielkiego Krzyża I klasy Orderu Św. Wawrzyńca, Królewskiego Wielkiego Krzyża szwedzkiego i francuskiego Królewskiego Krzyża Św. Ludwika…
         Przygasła gwiazda Napoleona. Świat począł leczyć rany…
W roku 1816 umarła żona Andrzeja Rostworowskiego, hrabina Józefa Kunegunda z Komorowskich. On sam nie dziedziczył po żonie, bowiem po śmierci teścia Jakuba Komorowskiego w roku 1781, wdowa po nim zarząd nad wszystkimi dobrami przekazała Józefowi Szujskiemi, swojemu kochankowi, który też wkrótce został jej mężem.
Sensacją był proces wytoczony Andrzejowi Rostworowskiemu przez Antoniego Komorowskiego, najmłodszego brata Józefy Kunegundy, który to domagał się spłaty sum z dożywocia siostry zabezpieczonych na hipotekach Starego Witkowa i Sądowej Wiszni. Trwał wiele lat kończąc się w roku 1833 wyrokiem Trybunału Apelacyjnego e Lwowie, orzekającym na korzyść Rostworowskich. Niestety już wówczas obaj przedstawiciele stron nie żyli.
Na tym owe sensacje się nie kończą. Otóż wdowa po Adamie Potockim, najstarsza córka Andrzeja Rostworowskiego - po pochowaniu męża który spoczął na warszawskich Powązkach – przybyła do Lwowa przejmując zapisane jej w kontrakcie ślubnym wszelkie dobra męża. Tu zaczęła używać życia. W roku 1815 wydała swoją 16 – letnią wówczas córkę Karolinę Potocka za mąż, której oblubieńcem został Aleksander hrabia Starzeński herbu Lis, dziedzic Sassowa, pełniącego urząd c.k. podkomorzego stanów galicyjskich.
Wkrótce potem Karolina urodziła syna, którego urodziny zbiegły się z wizytą Franciszka I cesarza Austrii we Lwowie. Sprytna hrabina Adamowa Potocka zwróciła się do monarchy, aby zechciał być chrzestnym jej wnuka, na co ten zgodę wyraził. Chłopcu nadano oczywiście – a jakże by inaczej – imię Franciszek. Fakt ten jednak skomplikował sytuację rodzinną, bowiem nie licząca się z pieniędzmi – jak matka – Karolina już Starzeńska urządziła tak wystawne przyjęcie, że…hr. Aleksander Starzeński zbankrutował!
         Obrażona tym Adamowa Potocka zabrała od biednego już zięcia córkę i wnuka, lokując ich w Krakowie, gdzie to łatwiej było uzyskać rozwód. W jakiś czas potem Karolina zawarła związek małżeński z niejakim Nakwaskim, odkryła w sobie talent literacki i… została znaną pisarką.
         Powrócę na chwilę do naszego bohatera. Andrzej Rostworowski starzał się. Środowisko w którym przebywał kurczyło się. Część umierała lub wyjeżdżała, zajmując się swoimi przecież sprawami. Trudno było żyć w samotności. Osiadł więc u swojego ukochanego zięcia Jana hrabiego Drohojewskiego rezydującego we wspomnianych już wcześniej Bolanowicach. I może nic by nie zaćmiło jego sielanki, gdyby nie „odgrzana” sprawa hrabiowskiego tytułu!
         Spowodowała to wielce aktywna szwagierka pana Andrzeja, niezłomna Kordula Potocka, która…w jego imieniu złożyła do cesarza Franciszka I podanie o …przyznanie mu tytułu hrabiowskiego! Rostworowski – być może – o sprawie zapomniał, a tymczasem odżyły na nowo zapomniane nadzieje. Rzucił się więc w wir nowej sprawy, dopisując prawie że obydwoma rękami pismo przewodnie do Kordulowych allegatów. Pisał do cesarza:
         „ Niżey podpisany przed kilku miesiacami podał prośbę do Tronu Naywyższego szczęśliwie nam panującego Monarchy, ażeby się łaskawie zapatrzywszy na kilka wieków zasług mojego Imienia i familii w Polsce – od czasu zajęcia tego kraju pod swe szczęśliwe panowanie, zostając z powolną zawsze wiernością, raczył dla mnie i dla dzieci moich utwierdzić tytuł hrabiowski w swoich państwach”.
         Motywując powyższe uzasadniał swój stan posiadania, na który to składał się jedynie zysk od złożonego kapitału, argumentując to tym, że każde ze swoich dzieci zaopatrzył w majątek pozwalający im na dostatnie życie „przyzwoite do tej godności utrzymanie”.
         Opinia wystawiona Rostworowskiemu przez Wydział Stanów Galicyjskich i Lodomerii była niezwykle pochlebną, ale… podanie jego trafiło do rąk radcy gubernialnego Salomona. Ten bez wątpienia mały i chciwy człowiek, zanegował podanie, dowodząc, że został przekroczony termin oraz, że petent: „ nie wykazał się żadnymi zasługami dla państwa austriackiego, nie posiada żadnych dóbr ziemskich na obszarze cesarstwa, a jego dwaj mieszkający w Królestwie Polskim synowie, nie będą tam mogli z tytułu korzystać”.
         Istotnym jednak uchybieniem Rostworowskiego był…brak opłaty wpisowej, ani też deklaracji na jej wykonanie. Zastrzeżenia te potwierdził książę gubernator Lobkowitz.
         Teraz wszystko potoczyło się szybko. Pismo do Rostworowskiego podpisane przez radcę dworu von Widnamma, wraz z załączonym dekretem cesarza zostało z datą 13 maja 1830 roku przesłane Korduli hr. Potockiej. Informowano w nim, że… wniosek został odrzucony.
         Był to cios dla starego człowieka. W niespełna rok później „Kurier Warszawski” z dnia 5 czerwca 1831 pisał:
         „ Doszła do nas wiadomość, że rozstał się z tym światem J.W. Andrzej Hrabia Rostworowski, starosta Liwski, orderu Św. Stanisława I – klasy kawaler, w 86 roku życia swego. Długi ten lat przeciąg poświecił całkowicie krajowej usłudze. Był najgorętszym posłem 4 –letniego Sejmu (…) położone w ojczyźnie zasługi powszechny mu zyskały szacunek i miłość (…) Nigdy losu swego od losu Kraju nie dzielił”.
Andrzej Rostworowski zmarł w dniu 24 kwietnia 1831 roku.
         Tak odszedł współtwórca Konstytucji 3 Maja i poseł Sejmu Wielkiego, uczestnik wielu jakże ważnych dla kraju spraw. Porywał się na sprawy wielkie i zwyciężał. Pokonany został przez wydawałoby się mało istotną kwestię, widać dla tego steranego życiem człowieka poważną. Czego jednak spodziewać się mógł od zaborcy wyposażonego w niezwykle korupcyjny aparat administracyjny i „małych, zawistnych urzędników gubernialnych”.
         Dla nich widać był za mały, a przecież był „ojcem i teściem dowódców pułków i korpusów w wielkich wojnach europejskich narodów, dziadkiem tych, których ojcami chrzestnymi byli cesarze najpotężniejszych wówczas państw ówczesnego świata”.
         Był także synem grójecczyzny.