26.07.2017
<< wstecz

Andrzej Zygmunt Rola - Stężycki

Drewnowy dom

 

„Akt 274 Grójec. Działo się w mieście Grójec dnia dwudziestego piątego października tysiąc dziewięćset dwudziestego roku. Stawił się Daniel Rotbardt handlarz lat trzydzieści dwa mający, w mieście Grójcu zamieszkały, w obecności świadków: Zeliga Kuli lat pięćdziesiąt i Szymona Halmera lat sześćdziesiąt dziewięć mających, szkulników w mieście Grójcu zamieszkałych i okazał nam dziecię płci żeńskiej, oświadczając, że takowe urodzone w Grójcu dnia dwudziestego drugiego października roku bieżącego, o godzinie szóstej rano, z małżonki jego Lacy Mirli Ajnfeld lat trzydzieści trzy mającej. Dziecięciu temu nadane zostało imię Rywka. Akt ten przeczytany stawającym i podpisany został”

Daniel Emanuel Rotbardt syn Maiera Kuli i Biny Sztaiman i Latza Mirla Einfeld córka Berka i Biny Rotbardt, zawarli związek małżeński w dniu 15.IX.1908 roku w Grójcu.

Latza Mirla pochodziła ze znanej warszawskiej rodziny rabinackiej i mającej swoje struktury w Górze Kalwarii, do dziś żyjącej w Jerozolimie. Jej przodkiem był słynny praski rabin Eziehel Landau (Gaom ha Noda mi Yehuda), zmarły w Pradze w roku 1790, a który to napisał na zlecenie cesarza Franciszka Józefa jedno ze swoich dzieł. Rodzice jej spoczywają na cmentarzu żydowskim w Warszawie.

Rodzina Rotbardtów pochodziła z Grójca.

Młodzi małżonkowie zamieszkali w domu położonym przy ówczesnej ulicy Mogielnickiej 6, w którym mieszkało także wiele innych rodzin żydowskich.

Był to okazały, drewniany dom piętrowy, z wybrzuszającymi się drewnianymi także balkonami, podpartymi wymyślnie wygiętymi, żeliwnymi wspornikami. Oszalowany z zewnątrz, prezentował się znakomicie w swojej brązowiejącej szacie, w której pobłyskiwały złociście, liczne w deskach sęki.

Mieszkańcy tego drewnowego – jak mówili – domu, utrzymywali się w większości przypadków z drobnego handlu i rzemiosła, klepiąc przysłowiową biedę, jak zdecydowana większość ich rodaków, stanowiących w owym czasie ponad połowę mieszkańców Grójca.

Świat, w którym żyli, od lat regulował ich codzienność i nic nie zapowiadało jakichkolwiek zmian.

Rotbardtom rodziły się więc kolejne dzieci, przysparzając tym samym nie tylko radości, ale i kłopotów dnia codziennego. Jakże bowiem trudno było utrzymać kilkuosobową rodzinę, przy braku stałego zatrudnienia. Znosili jednak to swoje brzemię – jak wielu innych – ze spokojem i pokorą. Bowiem taki był ich los od wieków i z woli Boga, któremu podporządkowani byli bez reszty.

Mimo to, żyli spokojnie i stabilnie - świętując szabat – we współpracy z ich polskimi, (choć nie tylko) sąsiadami. Czas płynął nieubłaganie, drgając tylko niekiedy w wyniku jakichś politycznych czy też gospodarczych wstrząsów, ale tak bywało i w innych czasach i winnych realiach politycznych.

Wrzesień 1939 roku też zapowiadał się pogodny. Nic nie zwiastowało jakichkolwiek zmian, a jednak…wtłoczono mieszkających w Grójcu Żydów w getto zawarte pomiędzy Rynkiem, a ulicami Kościelną, Mszczonowską, Mogielnicką i Lewiczyńską.

To już nie był ten sam świat, ten sam Grójec…

Akt nr 13. Działo się w mieście Grójcu, dnia trzeciego lutego, tysiąc dziewięćset czterdziestego pierwszego roku. Stawili się: Dawid Wojnsznabel lat sześćdziesiąt dwa, kupiec i Zelig Kula, lat siedemdziesiąt, szkólnik w mieście Grójcu zamieszkali i oświadczyli, że w dniu trzeciego lutego tysiąc dziewięćset czterdziestego pierwszego roku o godzinie drugiej, zmarł w mieście Grójcu Daniel Rotbardt, syn Maiera Kuli i Biny z domu Sztaiman, żonaty lat pięćdziesiąt trzy mający, pozostawiając żonę i dzieci. Po przekonaniu się naocznym o śmierci Daniela Rotbarda, akt odczytano i przez nas stawających podpisano. Urzędnick Stanu Cywilnego (- Wajs -)”.

Wymknął się Daniel z rąk hitlerowskich oprawców, bowiem w niespełna trzy tgodnie później – około 25.II.1941 roku – Niemcy zlikwidowali getto, wywożąc pozostałych przy życiu Żydów do Warszawy, skąd wyruszali oni w swoją ostatnią już życiową podróż do obozów koncentracyjnych w Treblince, Majdanku i Oświęcimiu.

Kto mógł przewidzieć taką sytuację?

Losy wielu grójeckich rodzin żydowskich zamknęły się na tej dacie. Luty 1941 roku zakończył wielowiekowy rodział żydowskiej egzystencji w Grójcu. Nikt nawet przewidzieć nie mógł takiej hekatomby ofiar. Dziesiątki rodzin w jednym dniu pozbawiono dobytku, możliwości egzystencji i wolności. Przed nimi była tylko śmierć.

Tym samym zamknął się jakże barwny i przebogaty świat żydowskiej kultury, a miasto pozbawiono owego żywego kolorytu współistnienia i tolerancji.

„Ludzie ludziom zgotowali ten los…”

Jak potoczyły się losy mieszkańców drewnowego domu przy ulicy Mogielnickiej?

Co stało się z rodziną Rotbartów?

Losy Latzy Mirli Rotbardt z Einfeldów, żony Daniela Emanuela, nie są znane. Wiadomo tylko, że w dniu zgonu jej męża (3.II.1941) Daniela, jeszcze żyła…Tak samo nie jest znany los ich dzieci, poza losem jednej z ich córek, której udało się ujść śmierci…

Ryfkę Rotbardt wywieziono transportem kolejowym do obozu koncentracyjnego w Majdanku, skąd przewieziona została do Oświęcimia. Dotarła tam w dniu 26.VI.1943 roku. Wytatuowano jej numer: 47213 i od tej chwili była już tylko numerem, nie człowiekiem.

O życiu (?) a w zasadzie o obozowych realiach napisano już wiele. Nie ma wiec potrzeby przytaczać i tu owych opisów, bowiem…to nie powinno się zdarzyć. Myśl o eksterminacji ludzi, zrodzić się mogła tylko w umysłach ludzi chorych…

Tego, co przez niespełna dwa lata pobytu w obozie przeżyła, Ryfka nie chce wspominać. Kiedy padają słowa: wojna, getto, Oświęcim i Grójec, twarz Ryfki kamienieje i nigdy tego tematu nie podejmuje. Czas ten zabrał jej uczucia, dzieciństwo i młodość, poczucie własnej godności, człowieczeństwo…

Obóz w Oświęcimiu opuściła w styczniu 1945 w kolumnie słynnego „Marszu Śmierci”, zdążającego do Drezna. Przeżyła, była młoda i jeszcze silna. Dzięki pomocy innych, zdołała ujść z kolumny w Katowicach i schronić się u rodziny Dankowiczów. Tu doczekała końca wojny…

Wraz z nią uszedł z owej kolumny Leon Kleinberg. Zbliżyła ich niedola, wspólny wyścig ze śmiercią, której się przypadkiem wymknęli. Zawarli związek małżeński…

Leon Kleinberg urodził się 14.III.1913 w Zgierzu, jako syn Moszego i Ryfki Nekrycz. Studiował medycynę na paryskiej Sorbonie. Wybuchła wojna. Planował wyjazd do Izraela, siedział już w samolocie, ale myśląc o pozostawionej w Polsce rodzinie, wysiadł tuż przed startem i przyjechał do Polski. Tu natychmiast osadzono go w łódzkim getcie, z którego to trafił do obozu w Oświęcimiu, w którym przydzielono mu funkcję lekarza. Zmarł 14.IX.1985 w Izraelu.

Ryfka Rotbardt i Leon Kleinberg pozostawili po sobie córkę Danielę, zamężną Novick. Tę – wychowaną już w innych realiach i z dala od Polski – bardzo interesowała rodzinna przeszłość. W roku 1995 przyjechała do Polski i odwiedziła Grójec.

Interesowały ją pozostałości po życiu i kulturze jej przodków. Niewiele już zobaczyła, bowiem pozostał jedynie dom rabina, budynek rzeźni rytualnej i dom modlitewny przy ulicy Lewiczyńskiej, oraz kilka drewnianych domów przy ulicach Mszczonowskiej, Kościelnej i Mogielnickiej. Także kilka kamienic przy Placu Wolności, ulicach Armii Krajowej, Alei Niepodległości i Piłsudskiego.

Wielkie wzruszenie wywołała u niej wizyta na cmentarzu żydowskim przy ul. Wilczogórskiej. Stan, w jakim go znalazła, był dla niej wstrząsającym. Nieporządek, rozkopane niektóre mogiły, porozrzucane nieliczne pozostałe tu nagrobki i zanieczyszczony ekskrementami pomnik, wystawiły mieszkańcom Grójca niepochlebną opinię.

Długo patrzyła Daniela na dom swoich dziadków i miejsce urodzenia jej matki przy ulicy Mogielnickiej. I choć sęki w oszalowaniu złociły się może jak dawniej, to fasada smutną jakby była…

Polska i Grójec, choć jawią się jej jako utracona ojczyzna, są też dla niej wielkim cmentarzem jej narodu. Mimo dzielącej jej od Polski i Grójca odległości, mimo zacieranych już wspomnień i niechęci powracania do tych strasznych lat, tkwi w Danieli jakiś sentyment do tego kraju, do Grójca i…drewnowego domu.

I choć dzieje jej rodziny zostały odtworzone, a uniknięcie przez matkę śmierci, przedłużyło genealogię tej linii, to jak pozbierać poprzerywane nici dziejów tysięcy innych?

Tego się nie wróci…

Daniela Novick jest fizykiem, pracownikiem naukowym Wydziału Genetyki Molekularnej w Instytucie Naukowym Weizmanna w Izraelu.