27.03.2017
<< wstecz

Andrzej Zygmunt Rola – Stężycki

Grójeckie korzenie Fredry?

Sejmik Województwa Podkarpackiego z inicjatywy Towarzystwa Historycznego im. Szembeków z Warszawy, na ostatniej sesji w roku 2012 podjął uchwałę o ustanowieniu roku 2013 Rokiem Aleksandra hrabiego Fredry, w 220 rocznicę jego urodzin (1793-1876).

A co ma wspólnego grójeckie z Fredrą?

         Bończa to niewielka wieś położona na krańcach Mazowsza Południowego. Przynależy do gminy Warka i parafii Wrociszew, w powiecie grójeckim województwa mazowieckigo.

         Pierwsze o niej wzmianki pochodzą z roku 1407 - Boncza  - kiedy to niejaki Bońko dobra miejscowe w posiadanie objął, tym samym kładąc podwaliny pod żywy do dziś ród.  Następnie wieś tę wzmiankowano już po jej dziale na części, w roku 1416 – Gorna Boncza i Nagorna Boncza. Dokumenty z roku 1539 zwą ją Magna Bonycza, a z 1786  Buncza. Forma Bończa stosowana jest od 1839 roku.

         No cóż…wioska, jakich wiele w Grójeckiem, może nieco sadów tu więcej, a i drzewa w lepszej może kulturze hołubione.  Domy nowe, projektowane przez dobrych architektów i posadowione w morzu zieleni,  nie emanują  jakimiś szczególnymi elementemami, wyróżniającymi je spośród wielu innych a okolicznych. Przycupniete wśród pofalowanych wzgórz – w pełnej powagi dyskrecji -  dziedziczą wiedzę przodków, skrywając tajemnicę wielką. Tej bowiem nie odkryliby nawet najstarsi we wsi mieszkańcy, którzy przecież wiele w życiu widząc i wiedząc, świadomości o niej nie mają.

         A coż to znów za sekret skrywa ta podgrójecka wioska?

         Bończowie to ród stary. Legenda herbowa powiada, że aż z dalekiej Italii się wywodzi, za protoplastę dając – jak powiada kronikarz Jan Długosz – niejakiego Mierzba, który w roku 988 wraz z bratem biskupem Klemensem do Krakowa przybył, a któremu niedługo potem na biskupstwie tamże osiąść pomógł. Od tego Mierzba Włocha szły później książęce nadania, wśród których i dobra Bończa (Bouńcza, Bonicza) na krańcach Mazowsza Południowego położone się znalazły.

         Tyle mówi legenda, ale pierwsze wzmianki o rodzie, pochodzą z roku 1375, kiedy to Sławek Bończa  zobowiązał się  wydać opatowi z Koprzywnicy pod Sandomierzem wieś Bystrzycę w lubelskiem. Wymieniany jest także  Mikosz z Bończy, zeznającey w roku 1396 przed sądem w Łęczycy, co potwierdza zapiska sądowa.

         Jedne początkowo i zwarte a rozległe dobra, zaczęto wraz z rozradzaniem się rodziny dzielić i tak w latach 1408 – 1415 dziedziczą na wsich rodowych: Bończy, Bończy Nagórnej, Parczewie, Rudawscy, Młynniku, Zdrojkach, Pisarskim, Rudawicy, Bońkowej Woli – założonej przez Bońka z Bończy i Rzyśkowej Wsi) dziś Ryszki) – założonej przez Rzyśka z Bończy: Wisław, Adam, Świętosław, Bońko, Mikołaj, Przecław, Jan Koloman, Piotr Kaczor, Przybysław i Stanisław zwany Złotym.

         W roku 1415 dzielą się nimi potomkowie ww.  tworząc  cztery linie rodowe:

         1. Linię z Bończy Nagórnej – potomkowie Świętosława – żywa.

         2. Linię z Bończy, na Michałowie, Mirowicach, Parczewie, Pokrzywnej i Brańczycy – potomkowie Jana Kolomana – żywa.

         3. Linię Andrzeja z Bończy – wymarła około połowy XVII wieku.

         4. Linię Krzesława z Bończy – na Kącinie i Słomczynie – wymarła około połowy XVIII wieku.

         Znakiem rodowym Bończów jest herb zwany…Bończa, lub też Jednorożec albo Głoworożec: „W polu błękitnym jednorożec srebrny, wspięty.W klejnocie nad hełmem w koronie pół takiego samego jednorożca”.

         Wielce interesującą jest symbolika tego herbu. Jednorożec jest bowiem baśniową bestią przedstawioną pod postacią konia, z wystającym mu z łba długim, spiralnie skręconym rogiem. Charakteryzując się wielką dobrocią, odwagą, siłą i cnotą i jest symbolem czystości i dziewictwa.

         Od nazwy herbu, potem powstałej od niego nazwy mazowieckiej wsi, powstało nazwisko Boniecki. Jest to nazwisko przymiotnikowe, typu odmiejscowego, a w dalszej konsekwencji odimienne, wywodzące się od imienia Bońko. Po raz pierwszy nazwiska tego użyto w połowie XV wieku (1459 – Andreas Bonijeczski), zaś do powszechnego użytku, po równoległych ewolucjach: Buniecki, Bunieczki, Bonicki, itp., weszło ono dopiero w wieku XVI już w formie współczesnej - Boniecki.

         Bonieccy dzierżylo ostatnie części dóbr na Bończy do roku 1798, kiedy to w dniu 7 lipca Faustyna z Bonieckich Ostromęcka sprzedała  część Bończy i Rudawicy, oraz Zdrojki i Michałów Dolny - Tomaszowi hr. Gorajskiemu, który wówczas posiadał już Michałów Nagórny.

Gdzie wiec tu owa tajemnica?

Oto jej część pierwsza. 

Pierwszym historycznie wzmiankowanym dziedzicem Bończy Nagórnej był wzmiankowany w roku 1407 Świętosław, protoplasta linii rodowej nr  1. On też żonaty z nieznaną z nazwiska – te jeszcze nie weszły w użycie – Tochną, wzmiankowaną jeszcze w roku 1427, miał liczne potomstwo, o którym wiele pisać by można. Byli wśród nich wysocy i zasłużeni dla Rzeczypospolitej politycy, urzędnicy, wojskowi i duchowni, skoligaceni z wieloma znanymi nie tylko na Mazowszu rodzinami.

Najbardziej znanym spośród nich, jest Adam Józef Feliks Fredro Boniecki– syn Michała Józefa Antoniego i Marii Jaroszyńskiej, córki Edwarda i Eleonory Swejkowskiej – urodzony 19.11.1842 w Żydowie (Metryka w Kijach k/Jędrzejowa). W działach rodzinnych odziedziczył dobra Strawczynem w Kieleckiem.  Był absolwentem Szkoły Prawa w Paryżu, którą ukończył  w roku 1865 uzyskując tytuł licencjata. % (17).02.1865 został vice referendarzem Klasy II w kancelarii Rady Stanu Królestwa. Po jej likwidacji w roku 1867 został asesorem Trybunału Cywilnego w Warszawie, pozostając tam do 1872 roku, w którym zostawszy Sędzią Pokoju powiatu grójeckiego, osiadł w odziedziczonym od swego wuja Michała hr. Stadnickiego, majątku Świdno pod Mogielnicą. Był autorem monumentalnego dzieła pt.: Herbarz Polski, wydanego przed II Wojną Światową w 16 tomach. Zawiera ono opisy genealogiczne tysięcy polskich rodzin szlacheckich do litery M (Makomaski). Pozostałe tomy – w rękopisie – spalone zostały w Archiwum Koronnym podczas Powstania Warszawskiego w roku 1944, powodując tym samym potężny wyłom w dziejach polskiej literatury biograficznej. Ta niepowetowana strata, nie została do dziś niczym zrekompensowana. Wiele polskich rodzin nie może z tego powodu odzyskać swej historycznej tożsamości. Dzieło to jest uznawane za najbardziej rzetelny i wiarygodny, naukowo opracowany zbiór genealogii rodzinnej. Adam Boniecki jest także autorem monografii rodzin litewskich pt.: Poczet rodów w Wielkiem Księstwie Litewskiem w XV i XVI wieku, wydanym w Warszawie w roku 1887 i sagi rodowej pt: Kronika rodziny Bonieckich z przydomkiem Fredro herbu Bończa, wydanej w roku 1875 w Warszawie. W dniu 28.08.1977 w Warszawie zawarł związek małżeński z Jadwigą hr. Stadnicką z Osmolic, córką Juliusza i Marii Grabowskiej (akt małżeństwa w Michałowicach). Pozostawił syna  Michała Józefa Feliksa Augustyna, urodzonego 26.11.1879 w Warszawie (Akta parafii pw. Św, Krzyża).

Był członkiem Towarzystwa Heraldycznego we Lwowie i członkiem Akademii Umiejętności w Pizie.

        W rękach rodziny Bonieckich pozostawało Świdno, oraz sąsiednie dobra - w tym Tomczyce – do 1945 roku. Potem dobra rozparcelowano, a w pałacu usytuowano jeden z zakładów Polskiej Akademii Nauk. W roku 2008 ksiądz Adam Boniecki - ur. 25 lipca1934 roku w Warszawie - katolicki prezbiter, generał zakonu marianów w latach 1993 – 2000, redaktor naczelny „Tygodnika Powszechnego” w latach 1999 – 2011 i najbardziej znany potomek tej linii, pałac wraz z parkiem – odzyskał.

        A oto druga część tajemnicy.

        W wieku XIV na teren dawnego województwa ruskiego przybył wraz z księciem Bolesławem – synem księcia Trojdena – jeden z potomków mazowieckich Bończów.

        Wywodził się on podobno – wg przekazów -  od Dobiesława z Bończy, marszałka koronnego na dworze króla Kazimierza Wielkiego w roku 1368,  który  jako rekompensatę za pobicie go przez jednego z królewskich faworytów – Niemca – otrzymał m.in. przydomek Fryder, od którego też potem potomkowie jego  nazwisko przyjęli.

        Ustalono od kogo konkretnie on się wywodzi, ale…zbyt odległe to czasy, aby informacja precyzyjna być mogła. Bezsprzecznym jest jednak to, że z Bończy mazowieckiej się wywodził, stąd też jego obecność w książęcej świcie. Nikt wówczas nie wątpił w jego i potomstwa wywód z Bończy i nie tylko w odniesieniu do herbu. (Mierzb frater Clementisin Pallatinatu Masoviae condidit nobilissimum rus Bończa, quo a nomie Boniecci Fredrovii appelabantur diu).

        Domniemywać można, że ów Fredro Bończyc wszedł w posiadanie wielu dóbr, w tym  jednak i pewnych: Dmitrowic, Jerzmanic, Popowic i Pleszowic, stanowiących niegdyś własność włodyctwa przemyskiego, bowiem już od roku 1407 linia ta pisała się z Pleszowic. To był dla rodziny ważny klucz, który odtąd Fredrowie traktowali za swój gniazdowy, uważając się za rodzinę czerwonoruską.

        To wielce zasłużona rodzina dla Rzeczypospolitej, senatorska. Pierwszym właściwie udokumentowanym jej protoplastą był Fredro z Pleszowic, starosta szczyrzycki. Od niego też idą wszystkie linie rodzinne, które wywodzą się od  jego praprawnuków: Franciszka, Mikołaja i Zygmunta.

        Linia Franciszka – dziedzica Pleszowic – zamyka się w końcu XVII wieku. Linia Zygmunta, od nazwy dóbr Chodnowo, zwać się poczęła Chodnowskimi.

        W trzonie głównym pozostała linia Mikołaja, której potomkowie dzierżyli wiele dóbr i pełnili też wiele odpowiedzialnych urzędów. Praca pokoleń złożyła się na ich dostojeństwo i zaszczyty. W roku 1782 bracia Konstanty i Jacek synowie Józefa Benedykta i Teresy Urbańskiej, otrzymali od cesarza Franciszka II tytuł hrabiowski,  a w roku 1822, odmieniony, udostojniony  herb.

        Jacek Fredro dochował się  sześciu synów:

- Jana Maksymiliana - generała brygady i marszałka dworu polskiego w roku 1819, utalentowanego publicystę,

- Edwarda – szambelana austriackiego,

- Seweryna – pułkownika gwardii Napoleona I,

- Juliana,     

- Aleksandra – ur. 1793,

- Henryka -  ur. 1799, dziedzica Cisny, Dołężyc, Hubkowców, Huszwicy, Krzywego i Prysłupia,  cesarskiego i królewskiego szambelana, dyrektora  Zakładu dla Ociemniałych we Lwowie.

Najbardziej znanym z tej rodziny, był ww. Aleksander hr. Fredro. Urodzony 22.06.1793 roku w Surochowie koło Jarosławia, dziedziczył na dobrach Rudki, Bieńkowa Wisznia i Jatwięgi. Był podpułkownikiem Wojsk Polskich, deputatem Stanów Galicyjskich w roku 1856, posłem galicyjskim w roku 1861 i kawalerem wielu orderów – jak o nim pisano.  Zasłynął jednak  wieloma swoimi  znakomitymi utworami, wśród których komedia Zemsta jest znana chyba każdemu Polakowi, stanowiąc od lat obowiązkową lekturę szkolną.

Był wielce utalentowanym publicystą. Nigdy jednak nie uczęszczał do szkół publicznych, uczył się w domu, a był genialnym samoukiem. W roku 1809 rozpoczął karierę wojskową wstępując do armii Księstwa Warszawskiego. Przeżył wyprawę Napoleona na Moskwę w roku 1812, a do roku 1814 pełnił służbę w sztabie cesarza. Odznaczony został Krzyżem legii Honorowej. W roku 1839 został Honorowym Obywatelem Lwowa, a w roku 1861  posłem do Sejmu Krajowego. Kawalerem Wielkiego Krzyża cesarza Franciszka Józefa uhonorowano go w1873 roku i w tym samym czasie został członkiem Akademii Umiejętności. Zmarł 15.07.1876 roku, spoczywa w krypcie rodzinnej kościoła parafialnego w Rudkach pod Lwowem.

Wychowany w tradycjach Oświecenia, pozostał im wierny, nawet za cenę rezygnacji z publikowania swoich utworów, które pisał nie wydając ich  przez 18 lat.

Był autorem znakomitych  komedii obyczajowych odnoszących się do życia klasy społecznej z której wyrósł i w której żył. W jego dorobku literackim znajduje się wiele poematów, aforyzmów i wierszy. Był mistrzem finezji, pisywał znakomite erotyki, często odbierane jako obsceniczne. Doskonale  rysował sylwetki swoich bohaterów, celując w farsie.

Jest bez wątpienia jednym z najbardziej rozpoznawalnych komediopisarzy swojej epoki.

Co jednak wspólnego ma z Bończą ów żołnierz, poeta i dramaturg Aleksander hr. Fredro?

I gdzie tu tajemnica?

Została rozwiązana.

To co zostało powyżej napisane dowodzi tego, że znany i znakomity polski heraldyk Adam Józef Feliks Fredro Boniecki herbu Bończa, tkwi  dość mocno w dziejach regionu, choć nie jest tu znany. Bardziej zaś znany Aleksander hr. Fredro herbu Bończa, nie jest z tym regionem w ogóle utożsamiany, co oczywiste, ale…niewielu wie o tym, że obaj wywodzą się z tego samego rodu i tu w grójeckiej Bończy, zbiegają się ich drogi sprzed kilkuset lat.

Są przecież stryjcami, jak zwie się przedstawicieli różnych rodów tego samego herbu.

I nie jest to sensacja?

W roku 1712 urodził się Sebastian Boniecki, syn Walentego - z linii z Bończy Nagórnej -  i Zuzanny Krassuskiej. Był burgrabią liwskim. On też po raz pierwszy i jako jedyny w swojej linii zaczął używać przydomku Fredro. Linia jego potomków używa tego przydomku do dziś.

Czy to przypadek? Może echa onegdajszych kontaktów między rodzinami? A jeśli to tylko zwykły przypadek, odnoszący się – niezależnie od siebie – do przezwiska utożsamianego z imieniem Fryderyk?

Kto wie, ale…coś w tym jest. Nikt sobie samoistnie przydomku nie nadaje, bo ten zwykle pejoratywnie jest kojarzony. O ile rozumieć można wywód nazwiska Fredrów idący od owego Fredra, Frydra czy już Fryderyka, to jak wytłumaczyć tożsamy w formie przydomek Bonieckich, nomen omen wywodzących z tego samego gniazda i rodu?

Czy znajdziemy kiedykolwiek odpowiedź na to pytanie?

Mimo że Bończę, Bonieckich i Fredrów dzieli wiele i wielka też  odległość, to przecież – czego dowiedziono - świat jest mały…I choć różnie o tym myśleć można, to Bonieccy i Fredrowie są…stryjcami.

Takie to związki ma Fredro z Grójeckiem…