25.04.2017
<< wstecz
 

SKARB WE DWORZE...

 

Andrzej Zygmunt Rola – Stężycki

 

„Do Warszawskiego Urzędu Wojewódzkiego.  Wincentego Kurmana zam. ul. Plac Kazimierza Wielkiego 6 m.70 – podanie:
Niniejszym uprzejmie proszę Warszawski Urząd Wojewódzki o wydanie zarządzenia Staroście Powiatu Grójeckiego na wydanie pisemnego zawiadomienia Właściciela dworu w Woli Boglewskiej, że z wiedzą Województwa Warszawskiego mogę dokonać odkopania skrzyni pieniędzy zakopanej w roku 1865.
Jednocześnie nadmieniam, że Właścicielka dworu niestawia sprzeciwu osobistego – wymaga jednak zezwolenia Władzy – (od Starosty) na piśmie.”
W. Kurman 15/VII – 1929.

 

Wola Boglewska, to wieś u podnóża Boglewic.  Cóż, wieś jak wieś i nie ma w niej nic szczególnego. Nie ma, ale...jedynym elementem  wyróżniającym ją spośród wsi okolicznych jest okazały, piętrowy pałac posadowiony w zanikającym już – o konkretnych założeniach – parku.
Pałac ów wzniesiono około roku 1900 w stylu neorenesansowym, wg projektu arch. Apoloniusza Pawła Nieniewskiego - dla rodziny Kępalskich herbu Pomian, dziedziców przyległych dóbr - we władaniu której pozostawał do 1945 roku. 
Wioskę wyróżnia jeszcze jedno. Otóż mało kto wie, że jest to jedna z najstarszych wsi grojecczyzny. Wzmiankowano ją bowiem już w roku 1392, jako sąsiadkę niedalekich Boglewic, rodowego gniazda znanej mazowieckiej rodziny Boglewskich herbu Jelita.
Przez wieki w zasadzie żyła spokojnie w cieniu bardziej znanych Boglewic, gdzie na tamtejszym dworze i plebanii zawsze coś się działo -  aczkolwiek...przez wieki też stanowiła odrębne i dobrze zagospodarowane dobra. Ziemia tu bowiem jest urodzajna, a siedlisko dworskie z założeniem parkowym piękne. Otoczone niegdyś rybnymi stawami wśród starodrzewu tuż przy trakcie wareckim, kusiło urodą i chętnie gościło chcianych i przynoszących wieści ze świata -  podróżnych. Może i mimo tych zalet długość owego cienia by rosła, gdyby nie pamięć pana Kurmana, który treścią owej informacji o skarbie skierowanej do Warszawskiego Urzędu Wojewódzkiego, podniecił umysły nie tylko miejscowej ludności.
Urząd Wojewódzki zareagował natychmiast. W dniu wpłynięcia podania natychmiast wydano dyspozycję:
„ O wydanych zarządzeniach należy zawiadomić petenta”.
W dniu 23.07.1929 roku Naczelnik Wydziału Architektury ww. Urzędu skierował do Starosty Grójeckiego pismo o treści:
„ Do zbadania czy właściciel terenu zgadza się na poszukiwanie wymienionego skarbu przez Kurmana i czy nie zgłasza zastrzeżeń”.
No i zaczęła się błyskawiczna korespondencja między urzędem Wojewódzkim, Starostą Grójeckim i Wójtem Gminy Jasieniec, zmierzająca do zgodnej z prawem finalizacji tematu. Wyzwoliło to kolejne emocje, bowiem coraz więcej osób było o sprawie poinformowanych i....do dworu przyjeżdżać poczęli różni goście ot tak, niby przejazdem.
Mało tego! Miejscowa ludność nagle zapałała wielką estymą do dziedziczki, wykazując niespotykaną pracowitość. Zaczynało się oblężenie parku.
Nie stawiająca początkowo w sprawie sprzeciwu Pani Kępalska – właścicielka dóbr – przerażona sytuacją zagrażającą jej egzystencji – zmuszona została do poniesienia znacznych kosztów na podjęcie ochrony parku, a i ta ochrona... również wymagała nadzoru!
Zagospodarowany dotąd i wielce uporządkowany park zaczynał przypominać teren placu budowy, mimo stałego nadzoru i nie naruszonych kłódek. Wizja zdobycia skarbu zaćmiła uczciwość i dobrosąsiedzkie stosunki.
Już w dniu 6.08.1929 roku Wójt Gminy Jasieniec - pan Jakubowski - pismem nr 1997 zawiadamiał Starostę Grójeckiego:
„Donoszę, że właścicielka maj. Wola Boglewska p. Eugenia Kępalska oświadczyła, że ona nie zgadza się na poszukiwanie skarbu w majątku jej przez petenta Wincentego Kurmana, jednocześnie oświadczyła, że jeśli poszukiwaniem skarbu zajmie się Ministerstwo Skarbu, to w takim razie ona wyraża swoja zgodę z tym warunkiem, żeby w majątku jej nie było dokonano żadnych uszkodzeń.” Starosta Grójecki pismem I Og – 11/31 z dnia 6.08 1929 zawiadomił lakonicznie Wojewodę:                  „ Przesyłam do wykonania” – załączając dokument.
I był to ostatni ślad w tej sprawie.
Jak potoczyły się losy tej sprawy – nie wiadomo. Istotnym w niej – poza jej sensacyjnym wątkiem mogącym stanowić kanwę wielu opowieści – jest wizerunek znakomitej organizacji urzędów i troska o petenta.
Pięć dokumentów i pięć decyzji w sprawie - od petenta przez gminę do Ministerstwa - zawarto w okresie od 15.07. do 6.08. 1929 roku.
I tu kolejna ciekawostka. Wszystkie te pisma zamieszczono na karcie  papieru podaniowego formatu A-3, stanowiącej podanie petenta i w czasach, kiedy nawet rozmowę telefoniczną łączono za pośrednictwem rzadkich ręcznych central.
Szybkość obiegu dokumentacji, troska o sprawy Obywatela i powaga z jaka podjęto ów temat, godna jest podziwu. Toż i dziś byłaby to nie lada sensacja.
Jak się to ma do naszych kontaktów z urzędami w dobie Internetu i wszechobecnej telefonii komórkowej – widać.
Łza się w oku kręci....
Skarb zaś spoczywa zapewne między korzeniami pięknych drzew w parku Woli Boglewskiej czekając na odkrywcę.
Kto wie, może i ta informacja wzbudzi podobne – jak niegdyś – emocje i...ponownie oblężenie obiektu? Oby...może wówczas zainteresuje się tym pięknym zabytkiem jakiś sponsor?
Jemu też życzę odnalezienia owego skarbu, którego wartość – być może – pozwoli na renowację jednego z piękniejszych zabytków grójecczyzny.