23.11.2017
<< wstecz

Fragment książki Andrzeja Zygmunta Roli – Stężyckiego pt. „Opowieści grójeckie” Włocławek 2002

 
 

Pamiątka

 
 
 

Niemal każdy podróżujący piękną, nowoczesną arterią komunikacyjną jaką jest droga łącząca Grójec z Warszawą lub  - jak kto woli - z Krakowem, ze zdziwieniem spogląda na okazałą tablicę informującą, że właśnie wjechał na teren wsi o intrygującej nazwie… Pamiątka.
Wsi praktycznie nie widać, poza kilkoma rozrzuconymi gdzieniegdzie budynkami, zaś teren okalający to miejsce niczym szczególnym się nie wyróżnia. Zdziwiony zapewne podróżny szybko mija to miejsce, zapominając natychmiast wieś, nazwę i okolicę. Cóż więc za przyczyna spowodowała, że wioskę tę nazwano Pamiątką? Byłby to przypadek czy rozmyślne działanie? Nazwa nie powstaje ot tak sobie sama z siebie tym bardziej, że nie jest ona w żaden sposób historycznie umocowana w dziejach nazw miejscowych tego regionu. Jako nazwa funkcjonuje od niedawna i przywarła do tego miejsca na stałe.
Pamiątka jest w zasadzie przysiółkiem wsi Kopana. Nazwa jednak przylgnęła, umiejscawiając się dość krzepko w lokalnym nazewnictwie.
Ten wielce intrygujący fakt powoduje, że warto chyba prześledzić dzieje Pamiątki, choćby te najnowsze. Jest to bowiem dowód, że wiele się dzieje na naszych oczach, zmieniając tym samym rzeczywistość i równocześnie tworząc historię. Niechże więc będzie to historia Pamiątki…
Tuż u zbiegu drogi łączącej wspomniany już szlak komunikacyjny ze wsią Księżowola, wznosi się okazały, dwupiętrowy budynek miejscowej szkoły podstawowej. Otoczony szpalerem wysokich drzew, tworzy oazę zieleni na przedpolu wsi. Forma budynku, jego usytuowanie oraz znaczna kubatura wskazują, że budowlę tę wzniesiono w konkretnym celu z zaplanowanym przeznaczeniem i funkcją.
Wprost z bramy przyległej do drogi, szeroka aleja wiedzie do wprost do budynku, ku okazałemu wejściu, nad którym widnieje wmurowana kamienna tablica z dwoma wyrytymi tam napisami.
Napis górny brzmi:

„Pamiątka pięćdziesięciolecia Gimnazjum pod wezwaniem
Św. Wojciecha założonego w Warszawie 31. VII. 1877 przez
Wojciecha Górskiego”

dolny zaś informuje:

„Szkoła Powszechna imienia Wojciecha i Anieli małżonków Górskich.
Szkoła otwarta w roku 1925. Gmach wybudowany w roku 1827 - 1928”.

Wydawać by się mogło, że tablica na której wyryto powyższe słowa, wyjaśnia poniekąd nazwę wsi. Nic bardziej błędnego. W pewnym sensie jest w tym trochę racji, ale to tylko część prawdy.
Inwestor i pomysłodawca budowy szkoły, uwieczniony na tablicy Wojciech Górski to postać nieprzeciętna. Realizował swój pomysł i budowę szkoły z konkretnym zamierzeniem. Po to, by właśnie pamiętano o trudzie, niechęci władz do tego przedsięwzięcia i o tym, by chłopskie dzieci miały swobodny dostęp do wiedzy. Talenty wszak rodzą się wszędzie…
Sprawa owego poważnego przedsięwzięcia, jakim była budowa szkoły, narobiła nieco zamieszania wśród okolicznego ziemiaństwa i nie tylko. Zwłaszcza władze zaborcze różne stosowały wybiegi, aby wręcz uniemożliwić lub choćby opóźnić to zamierzenie. I tu Wojciech Górski wykazał niezwykły hart i wytrwałość. Bez względu na grożące mu konsekwencje, z uporem dążył do celu i …cel ten osiągnął!
Ten niezwykle interesujący człowiek, znany gdzie indziej, jest tu w grójeckim jakby zapomniany, a przecież niesłusznie. Jako fundator szkoły w Pamiątce cieszy się tam zasłużonym szacunkiem, natomiast jest prawie nieznany poza tą miejscowością. Przybliżyć więc wypada tę niezwykłą postać wybitnego pedagoga i człowieka wielkiego serca. On to bowiem w wielu kwestiach znacznie wyprzedzał myślą sobie współczesnych. Ten wielki społecznik przerastał wielu a odszedł skromnie, jakby niezauważenie. Historia jego bojów o szkołę, jej program i finansowanie oraz związki jego rodziny z całokształtem przedsięwzięcia, stanowią pewną zagadkę w dziejach regionu. Cóż bowiem było powodem, iż Górski z taką determinacją  dążył do celu, narażając się wielce i przeogromne ponosząc koszty.
   Przyjrzyjmy się więc nieco tej niezwykłej postaci…
Wojciech Górski urodził się  w dniu 23 kwietnia 1849 roku we wsi Lekarcice, położonej w południowych krańcach grójecczyzny, tuż przy trakcie krakowskim opodal Białobrzegów.
Pochodził ze starej szlacheckiej rodziny przynależnej do herbu Abdank. Protoplasta rodu również Wojciech, z pochodzenia Kozak zaporoski o przydomku Batys, został nobilitowany na sejmie w roku 1650, za bohaterstwo i wierność Rzeczypospolitej. Sięgając dalej w głąb dziejów dodać należy, że ów nobilitowany Wojciech, przyjęty został na zasadzie adopcji herbowej do rodu Górskich herbu Abdank, którzy to za waleczność i wierność królowi Zygmuntowi I, znaczne dobra na Węgrzech otrzymali. Tradycje patriotyczne pielęgnowano więc w rodzie szczególnie.
Dokumenty rodowe wskazują, że jeszcze w latach 1855 - 1857 przodkowie Wojcecha Górskiego posiadali pod Liwcem w województwie mazowiekim znaczne dobra, m.in. Górki, Jaraczewo, Kruszewo i Guzy. Oczywiście rodzina znacznie się wówczas rozrodziła i jej przedstawiciele migrując po rozległym terytorium ówczesnej Rzeczypospolitej, osiadali w różnych województwach. Przybyli również w grójeckie osiadając we wspomnianych już Lekarcicach, po czym rozradzając się, nabywali różne okoliczne dobra, asymilując się wśród innych a licznych przecież tu Górskich innych herbów. Czas zacierał różnice rodowe, wprowadzając ty samym pewien galimatias wśród Górskich, którzy w wielu przypadkach sami nie wiedzieli z  …”których to Górskich idą” .
 Ojciec Wojciecha - Leonard Antoni - posiadał wraz z żoną Marią Magdaleną z Burskich majątek Lekarcice. Pozwoliło mu to wysłać swego syna w roku 1859 do jednego z warszawskich gimnazjów humanistycznych, mieszczącego się na Nowolipkach.
Wojciech Górski nigdy już do Lekarcic nie wrócił, bowiem w wyniku restrykcji po upadku Powstania Styczniowego w 1864 roku, władze carskie skonfiskowały rodzinną posiadłość. Fakt ten spowodował poważne kłopoty z których rodzina podźwignęła się dopiero w wiele lat później.
Po ukończeniu gimnazjum w 1867 roku, Górski podejmuje studia w szkole Głównej, którą to zaborcy w 1863 roku przemianowali na rosyjski uniwersytet. Ukończył tam wydział matematyczno - fizyczny, zdobywając w ten sposób kwalifikacje dyplomowanego nauczyciela. Od tej chwili żył niezwykle skromnie, borykając się z trudnościami materialnymi. Podjął zatrudnienie początkowo w domach prywatnych a następnie w szkole prowadzonej przez Augustyna Szmurłę.
Znaczna poprawa sytuacji materialnej pozwala mu zająć się owdowiałą już matką i założyć rodzinę, co stało się w dniu 30 września 1876 roku. Ożenił się z Anielą Skrzypińską, córką emerytowanego nauczyciela języka polskiego w szkole Szmurły.
Rok później, bowiem już w 1877 roku uzyskuje od władz carskich pozwolenie na założenie szkoły prywatnej (realna czteroklasowa) w Warszawie, którą sytuuje przy ulicy Daniłowiczowskiej. Sytuacja materialna pozwala mu czynić starania o wystawienie własnego budynku. Budowę szkoły rozpoczyna w roku 1881 od rozpisania konkursu architektonicznego na projekt budynku. Pierwsi uczniowie przekroczyli próg nowej szkoły w roku szkolnym 1883/1884, którą usytuowano przy ulicy Hortensji 2 . Za jej patrona przyjęto Św. Wojciecha. Tam też Wojciech Górski zamieszkał wraz z rodziną.
Otwarcie tej placówki stało się dla Górskiego pasją życia. Przez 62 lata był jej czynnym nauczycielem, w tym prze lat 58 jej dyrektorem! Przetrwał lata ucisku, zaboru, tyranii władzy i doczekał się polskiej szkoły.
Intensywna praca w warunkach miejskich i liczna rodzina, bowiem Górscy mieli już wówczas sześcioro dzieci, zintensyfikowała ich poszukiwania zakupienia niewielkiej, wiejskiej posiadłości. Po wieloletnich wyrzeczeniach i niemałych trudach, Górscy zakupili wreszcie upragnioną posesję położoną w powiecie grójeckim w gminie Konie, w skład której wchodziły wsie Brominy (82, 09 ha), Książowola (183 ha)i Kopana (101 ha). Mimo że zagospodarowanie posiadłości pochłonęło im wiele czasu, czynili to z zamiłowaniem i konkretnym planem rozwoju. Najczęściej przebywają w Kopanej, przeżywając tam wiele, m.in. epidemię cholery, która dzięki ich pomocy i finansowanych przez nich lekarzom oszczędziła wieś.
Następne wypadki losowe zabierają im trójkę już dorosłych i wykształconych dzieci. Właśnie śmierć córki Wandy i  wnuka Janusza podkopują zdrowie pani Anieli, co przyśpiesza jej zgon. Umiera ona w dniu 3 kwietnia 1918 roku. Wojciech Górski pozostaje sam.
W tej sytuacji postanawia rozdzielić majątek wśród pozostałych spadkobierców. Dzieląc posiadłość, odłączył od całości teren o powierzchni około 16 hektarów i zaproponował nadanie mu hipotecznej nazwy „Pamiątka”, chcąc tym gestem utrwalić pamięć po swojej zmarłej przedwcześnie żonie Anieli.
Obszar ten przeznaczył na budowę szkoły i zabezpieczenie jej potrzeb. Chciał bowiem by placówka ta stanowiła centrum kultury dla okolicznych mieszkańców i placówkę wychowawczo - oświatową.
Marzenia te począł realizować dopiero po siedmiu latach. Nie obyło się to oczywiście bez pomocy najbliższych z sąsiedniej Kopanej i Księżowoli. Istotnym jest to, że wymarzona szkoła rozpoczęła działalność w dniu 10 października 1925 roku. Obecny budynek wzniesiony został z osobistych funduszy Wojciecha Górskiego w latach 1927 - 1928. Placówka ta posiadała własne dochody, które czerpała z posiadanej ziemi i wynajmu lokalu na cele noclegowe dla uczniów warszawskiego gimnazjum. Dochody te pozwalały także na pomoc finansową dla uczniów biednych i finansowanie najzdolniejszych, których kierowano na dalszą edukację w Warszawie. Placówki zarządzane przez Górskiego cieszyły się niepodważalną renomą, której echa do dziś jakże są żywe! Przetrwała ona różne dziejowe zawieruchy i do dziś jedno z warszawskich liceów nosi imię tego wielkiego pedagoga, kontynuując nie tylko budowaną przez lata opinię ale i wysoki poziom nauczania.
Najbliższymi Wojciecha Górskiego, którzy przyczynili się do realizacji tego pomysłu była córka Cecylia Leszczyńska z mężem Władysławem zamieszkali w Kopanej i syn Jerzy  Łukasz zamieszkały z rodziną w Księżowoli.
W rocznicę śmierci żony, w dniu 4 kwietnia 1919 roku ww. wraz ze świadkami stawili się przed warszawskim notariuszem Zygmuntem Wasiutyńskim, gdzie Wojciech Górski rozdysponował majątek o nazwie Księżowola między córkę Cecylię i syna Jerzego, wyłączając dla siebie „pas gruntu wzdłuż drogi od Tarczyna do Grójca, pod nazwą  „Zagroda Księżowolska”, wskazanego na planie sporządzonym przez Bolesława Skrzypińskiego, geometrę przysięgłego klasy II, dołączającym się do zbioru dowodów księgi niniejszej pod numerem 58”. Obszar ten  wkrótce otrzymał hipoteczną nazwę „Pamiątka”.
I tak przed rozpoczęciem działalności pedagogicznej w Pamiątce, Wojciech Górski w dniu 3 stycznia 1925 roku złożył w kancelarii Rady Szkolnej w Grójcu pismo, zawierające jego prośbę o wydanie zezwolenia na otwarcie tam szkoły. Motywując ja pisał: „…Proszę o pozwolenie na utrzymanie na własny koszt i prowadzenie szkoły rozwojowej, na razie jednoizbowej - imienia mej zmarłej małżonki, śp. Anieli, w miejscowości nazwanej hipotecznie „Pamiątką”, stanowiącej część kolonii Ksawerów nr 1, położonej w powiecie grójeckim w gminie Konie”.
Szkołę tę otwarto w dniu 10 października 1925 roku, rozpoczynając działalność w tymczasowym pomieszczeniu. Było to jak na owe czasy i tak wielkie przedsięwzięcie tego niestrudzonego pedagoga i filantropa, jakim był przecież Wojciech Górski.
W pierwszym roku szkolnym liczyła ona pięćdziesięciu uczniów, zaś w roku kolejnym było ich już siedemdziesięciu. W latach następnych uczyło się tu sto osiemdziesiąt głodnych wiedzy sztubaków. W szczytowym okresie nauczania naukę zdobywało tu około 900 uczniów. Nauka była bezpłatna a to dzięki dochodom uzyskiwanym z pozostałej części ziemi, którą m.in. wydzierżawiano, oraz dotacjom otrzymywanym z warszawskiego gimnazjum.
Szkoła pełniła również wiele innych a pożytecznych funkcji. Była lokalnym domem kultury w którym odbywały się przeróżne wiejskie spotkania, narady i oczywiście…zabawy. Organizowano także  kursy, koncerty i różnorodne spotkania. Był tam fortepian, radio i pokaźna biblioteka zawierająca wiele fachowych książek z zakresu rolnictwa. Na uwagę zaś zasługiwał niezwykły w owym czasie system nauczania w tej prywatnej i nieodpłatnej szkole powszechnej. Dzieci uczyły się tu wiosną, jesienią i latem. Przerwa wakacyjna rozpoczynała się bowiem w grudniu, a kończyła w lutym, ze względu na uciążliwość zimy. W tym systemie szkoła pracowała do roku 1937, potem musiała przyjąć ogólnie obowiązujące zasady.
To wszystko było dziełem człowieka, którego konsekwencja i wiedza wraz z kompetencją składały się na to, co nazywamy powołaniem. Niestrudzony ten człowiek podejmował się wielu zadań, które przecież realizował!
Będąc już w podeszłym wieku, z coraz słabszym zdrowiem, podkopanym pasmem nie tylko rodzinnych nieszczęść, z których najpoważniejszymi była śmierć jego dzieci, podejmuje Górski poważne zadanie. Zadanie niezwykle trudne i odpowiedzialne.
Niezadowolony i rozczarowany stanem polskiej oświaty w nowej, już odrodzonej Polsce postanowił zabezpieczyć los swoich szkół i kierunki ich rozwoju, W tym celu wszczyna  odpowiednie postępowanie i w dniu 17 lutego 1927 roku, aktem notarialnym powołał fundację na cele oświatowe a której statut zatwierdził Minister Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego. Fundacja co prawda dotyczyła jedynie gimnazjum warszawskiego, bowiem Pamiątkę włączył do Macierzy Szkolnej. Jednak już w dniu 8 listopada 1930 roku z uwagi  na zagrożenia ekonomiczne, rozwiązał umowę z Macierzą i Pamiątkę, tj. szkołę wraz z przyległościami włączył do fundacji.
Celem tejże było zapewnienie szkołom właściwego poziomu nauczania i stworzenie odpowiednich warunków ekonomicznych. Opracowany przez Górskiego statut miał wejść w życie z chwilą śmierci samego pomysłodawcy. On sam zresztą wyznaczył kuratorem fundacji swojego syna Jerzego Łukasza Górskiego, zamieszkałego w Księżowoli.
Do dziś zdumiewa jego przenikliwość i drobiazgowość zapisów: od wysokości zarobków nauczycieli do stypendiów, dopłat, funduszu socjalnego i funduszu nagród. Wszystko to jest niezwykle precyzyjne…
Wojciech Górski zmarł w Warszawie w dniu 11 lutego 1935 roku w wieku 85 lat. Tym samym zakończył się w dziejach wsi pewien jakże ważny okres.
Śmierć jego spowodowała  rozpoczęcie działalności fundacji, nakładając równocześnie na syna Jerzego obowiązek wdrożenia w życie statutu, który m.in. szczegółowo określał obowiązki kuratora i kuratorium.
Jerzy Górski i jego zastępczyni, pani Janina Górska (bratanica Wojciecha) pełnili te obowiązki aż do momentu rozwiązania fundacji po zakończeniu II Wojny Światowej. Dodać należy, że obie szkoły, tj. gimnazjum warszawskie i szkoła w Pamiątce działały w okresie okupacji. Budynek gimnazjum uległ zniszczeniu, szkoła  w Pamiątce została zbombardowana.
Działalność kuratorium przerwała wojna, ale wznowiono ją natychmiast po ustaniu działań wojennych. Już w dniu 17 maja 1945 roku podejmowano decyzje dotyczące m.in. uruchomienia szkół, których działalność na krótko zawieszono w wyniku działań w czasie Powstania Warszawskiego i walk o Warszawę. Uczniów warszawskiego gimnazjum tymczasowo ulokowano w budynku Liceum Ogólnokształcącego im. Zamoyskiego, oraz na krótko w innym prywatnym budynku ocalałym z wojennej pożogi. Uczniowie szkoły w Pamiątce podjęli naukę również w dniu 17 maja 1945 roku, po odbudowaniu jej ze zniszczeń wojennych w 1944 roku.
Wówczas to rozpoczęły się perturbacje z ówczesnymi władzami terenowymi i przeróżne kłopoty, w wyniku których w dniu 13 lipca 1949 roku fundacja została rozwiązana, zaś gimnazjum zlikwidowane.
Przegrano z bezdusznością nowej ideologii. Szkołę upaństwowiono w 1950 roku. Ziemi nie podzielon, ale do szkoły też nie wróciła. Być może dziś jest właściwy czas by zadbać o te sprawy…
Dwa przytoczone powyżej przypadki traktujące o genezie nazwy Pamiątka, choć gwoli prawdy sprawę rozwiązały, nie są jednak jedynymi, które ugruntowują tę poniekąd dziwną, ale jakże bliską już nazwę.
Przed szkołą w Pamiątce rośnie kilka dorodnych dębów.  Każdy z nich ma swoje imię i swoją historię. Imiona drzew upamiętniają ludzi na stałe wpisanych w dzieje szkoły. „Wojciech” upamiętnia jej fundatora Wojciecha Górskiego, bowiem prawdopodobnie pod jego korzeniami zakopany jest kamień węgielny z aktem erekcyjnym. Kto wie?
„Ryszard” przypisany jest pierwszemu kierownikowi tej placówki Ryszardowi Zrobkowi. „Józef” to z kolei  dąb poświęcony następnemu szefowi, którym był Józef Chodecki, zaś „Stanisław” przybliża postać kolejnego pryncypała Stanisława Fijałkowskiego.
Ciekawe, czy tradycja ta zostanie zachowana i pozwoli na posadzenie kolejnych drzewek upamiętniających kolejne osoby kierujące szkołą. Przypuszczać należy, że zwyczaj ten będzie kontynuowany, ponieważ „Pamiątka każe pamiętać” .
Minęło niedawno kilka rocznic związanych z omawianymi tu placówkami oświatowymi. Szczególnie uroczyście obchodzono siedemdziesiątą rocznicę śmierci Wojciecha Górskiego, tego wielce zasłużonego pedagoga, a której inicjatorami byli wychowankowie i uczniowie LX Liceum Ogólnokształcącego w Warszawie, noszącego jego imię . Dodać należy, że z kolei kontynuatorem  owych tradycji jest eksperymentalne liceum przy ulicy Tomasza Nocznickiego w warszawskiej dzielnicy Bielany. Szkoła ta otrzymała imię Wojciecha Górskiego w 1982 roku, dziedzicząc po niegdysiejszym gimnazjum przede wszystkim atmosferę tolerancji wobec ludzi o różnych poglądach .
Inną rocznicą, równie uroczyście obchodzoną była sześćdziesiąta rocznica działalności szkoły w Pamiątce, która przypomniała o dziejach wsi, rodzinie Górskich, uczniów i pedagogów szkoły oraz tych wszystkich, którzy dzięki jej istnieniu zaświadczyć mogą o jej wartościach i korzeniach na stałe w tę ziemię wrośniętych .
W roku 1977 minęła 120 rocznica podjęcia pracy pedagogicznej przez Wojciecha Górskiego, związana z otwarciem w roku 1877 czteroklasowej szkoły realnej w Warszawie. W roku zaś 1998 obchodzono 105 rocznicę istnienia warszawskiego Liceum Ogólnokształcącego imienia fundatora. Piękna historia i piękne jej karty. Rocznice zaś to jedynie uroczystości upamiętniające naprawdę niezwykle ważne fakty z życia tego niezwykłego pedagoga i życia wsi, które to wzajemnie każą o sobie pamiętać, bowiem Pamiątka jest faktycznie wielką   p a m i ą t k ą.
Aby wypełnić ramy nakreślonego powyżej obrazu, należy również wspomnieć (a więc pamiętać!) o dzieciach Wojciecha i Anieli Górskch, nakreślanych fragmentarycznie na poprzednich stronach. One to także wrośnięte są w dzieje wsi i grójecczyzny, zaś ich działalność dowodzi patriotyzmu, przywiązania do tej ziemi oraz determinacji w walce o oświatę, polskość i tradycje kulturowe.
Najstarszym dzieckiem Anieli i Wojciecha Górskich była urodzona w 1878 roku Cecylia, zamężna Leszczyńska. Ona to wraz z mężem była inicjatorką powołania w Grójcu ośmioklasowej Szkoły Męskiej z Kursem Gimnazjalnym Włodzimierza Włodarskiego w 1912 roku. Do dziś jej tradycje kultywuje Liceum Ogólnokształcące w tym mieście. W niegdysiejszym lokalu grójeckiego gimnazjum mieści się obecnie Szkoła Podstawowa nr 3.
Cecylia wraz z mężem Władysławem inicjowała powstanie szkoły we wsi Wylezin - Racibory koło Tarczyna oraz Szkoły Przysposobienia Rolniczego w Kopanej, czynnej niestety tylko dwa lata. W roku 1917  ww. zainicjowali klasy zawodowe we wspomnianym gimnazjum grójeckim i byli wielkimi zwolennikami utworzenia tam pełnej szkoły rolniczej. Cecyla Górska zmarła w 1959 roku. Jej mąż Władysław Leszczyński urodzony w roku 1873, zmarł w roku 1963.
Maria Górska urodzona w 1879 roku była drugą z sześciorga rodzeństwa. Ta wykształcona jak na owe czasy kobieta, rozpoczynała swoją edukację w Zakopanem, gdzie uczestniczyła w kursach gospodarstwa wiejskiego u generałowej Zamoyskiej. Następnie podjęła studia za granicą, ucząc się w Niemczech i Austrii, gdzie zapoznała się z chemią i ogrodnictwem. Zafascynowana pedagogiką złożyła egzaminy nauczycielskie, uzyskując kwalifikacje nauczyciela domowego. Status swój zmieniła dopiero po ukończeniu studiów filologicznych w Akademii Krakowskiej i Instytucie Pedagogicznym w Warszawie. Od roku 1908 do swojej śmierci w roku 1930, była nauczycielką języka polskiego w szkole swojego ojca w Warszawie. W czasie zaborów prowadziła tajne nauczanie w Kopanej i po śmierci matki opiekowała się ojcem. Za jej dobroć uhonorował ją aktem pamięci jakim było stworzenie funduszu leczniczego dla nauczycieli i wychowanków szkół Górskiego, nazwanej jej imieniem .
Trzecim z kolei dzieckiem Wojciecha i Anieli Górskich był Bohdan Górski urodzony w 1881 roku. Był on niezwykle utalentowanym poetą, studentem Uniwersytetu Warszwskiego, również pedagogiem i wielkim patriotą. Także współpracownikiem Józefa Piłsudskiego w początkowym okresie jego działalności. Sposobiony przez ojca na następcę i dyrektora warszawskiego gimnazjum, zginął tragicznie w dniu 25 lipca 1914 roku, podczas wycieczkowego rejsu statkiem po Bałtyku. Była to wielka strata, kładąca powolny aczkolwiek długi cień, rozpoczynającego się pasma nieszczęść tej rodziny.
Antoni Prym Górski urodzony w 1882 roku był kolejnym potomkiem Górskich. Długoletnia choroba powaliła tego 33 letniego mężczyznę zaledwie w kilka miesięcy po śmierci starszego brata w dniu 16 grudnia 1914 roku. Jego to imieniem nazwano późniejszy Fundusz Stypendialny a konkretnie imieniem Antoniego i Bohdana Górskich, przeznaczony dla najlepszych uczniów i studentów szkół.
Następnym potomkiem była urodzona w 1885 roku Wanda Górska, zamężna Kolisek. W 1915 roku wyjechała do Smoleńska aby tam spotkać się z mężem Tadeuszem ewakuowanym wraz z moskiewskim wojskiem w czasie zajmowania Warszawy przez wojska austriacko - niemieckie. Niestety zmarła tam wraz z synem Januszem w dniu 17 stycznia 1917 roku. U dziadków pozostał tylko jej drugi syn Jerzy Kolisko.
Szóstym i ostatnim z sześciorga rodzeństwa był wymieniony już na poprzednich stronach syn Jerzy Łukasz Górski, kurator szkół fundacyjnych Ten niezwykle wykształcony człowiek. zajmował się pracami grójeckiego sejmiku samorządowego. Wiele czasu poświęcił m. in. pracom na rzecz społeczności gminy Konie, powiatu grójeckiego.
Wymienione tu, te nietuzinkowe postacie umyślnie zostały przywołane na te strony po to, by pozostawić czytelnikowi świadomość wprost heroicznej pracy tej niezwykłej rodziny, która niezależnie od powołania szkół w Warszawie i Pamiątce, tak wiele dla grójecczyzny zrobiła i tak bardzo jest tu nieznaną…
Powyższe mam nadzieję, wydobyło ich z niepamięci i pozwoli przywrócić należne im miejsce w panteonie  najznamienitszych ludzi regionu.
Jest więc Pamiątka miejscowością doprawdy niezwykłą i intrygującą, również jej nazwa, godna detektywistycznych wręcz badań. Warto przytoczyć tu sparafrazowane nieco słowa wielkiego angielskiego polityka Winstona Churchilla: „…Jakże wielu zawdzięcza tak wiele niewielu…” Słowa polityka kierowane były do polskich pilotów broniących angielskiego nieba przed Niemcami. Ale czyż cytat ten nie jest właściwy dla podkreślenia działalności rodziny Wojciecha Górskiego? Oni też w niewielkim gronie jakże wiele zrobili dla jakże wielkiej społeczności.
Czy mają oni właściwe miejsce w naszej pamięci? Ano właśnie. Pamiątka… Gdyby nie pamięć i wdzięczność Wojciecha Górskiego odnosząca się do żony Anieli, kto wie czy Pamiątka byłaby Pamiątką? Kto też pamiętałby dziś Fundatora i jego rodzinę?
Myślę, że owych pamiątek jest nieco więcej w samej Pamiątce, te bowiem zachowała ludzka pamięć, co przecież warte jest pióra. Uważam też, że powyższe wywody nie zakończyły dociekań. Są jakby propozycją do dalszych dociekań… Każdy z nas bowiem zachowuje pamięć o ludziach i sprawach, które nie mają takiego pomnika. Niechże więc Pamiątka będzie   p a m i ą t k ą   po ludziach, sprawach i rzeczach związanych z grójeczczyzną. Oby nazwa ta wiązała tych wszystkich, którym ziemia ta jest bliską.
Obok rosnących tu drzew noszących imiona ludzi na stałe wrośniętych w krajobraz Pamiątki, warto posadzić ich jeszcze wiele. Wiele jest bowiem spraw, które także nakazują pamiętać…
Mało kto dziś pamięta złośliwe porzekadło dotyczące uczniów warszawskiego gimnazjum Wojciecha Górskiego: „…czapkę wojska francuskiego nosi małpa od Górskiego”.  Więcej w tym było zazdrości niż owej złośliwości. Dziś granatowe, krągłe kepi z dwoma zielonymi paskami noszą tylko uczniowie tworzący poczet sztandarowy, wystawiany na szkolnych uroczystościach. Zaszczytu tego dostąpić mogą tylko najlepsi uczniowie
W dziejach tej szkoły zaistnieli jej znani uczniowie, wśród których byli m.in.: Kardynał Stafan Wyszyński - Prymas Polski, Stefan Wiechecki „Wiech” - piewca folkloru warszawskiego. Stanisław Lorentz - długoletni dyrektor Muzeum Narodowego w Warszawie oraz Szymon Kobyliński - literat, rysownik i gawędziarz, Krzysztof Zanussi - reżyser filmowy, Stanisław Dubois - poseł PPS i wielu, wielu innych…
Wspomniane wyżej porzekadło związane było z ogólnie przyjętym zwyczajem wielu renomowanych szkół warszawskich, choć nie tylko. Każda ówczesna szkoła miała swój charakter, swój klimat i swój poziom. Szkoły te rywalizowały ze sobą, a owe porzekadła traktowane były jak ówczesne ułańskie „żurawiejki”. Te dowcipne kuplety były jakby ówczesnym logo szkoły, zaś uczniowie niezależnie od ich treści, byli z nich dumni. A to dlatego, że ta szkolna satyra pozwalała jakby na oficjalną krytykę konkurencji, choć nie bez pewnego ryzyka, bowiem riposty były równie dowcipne co zjadliwe… Wynikało to poniekąd z naszego narodowego charakteru, bowiem każdy z nas jest trochę…ułanem!
Kto wie ile jeszcze spraw związanych jest z Pamiątką. Te czekają zapewne na swojego odkrywcę… .